Dolny Śląsk nie ma szczęścia do flagi województwa. Sejmik uchwalił ją 10 lat temu. Do stycznia ubiegłego roku obowiązywał wzór z czarnym orłem na biało-czerwonym tle, dzięki któremu miał on nie być zbyt niemiecki. Ale po interwencji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji trzeba było flagę unieważnić - przepisy zabraniają umieszczania na barwach narodowych jakichkolwiek symboli.
Dlatego na początku ubiegłego roku rozpoczęto od nowa prace nad flagą. Komisja sejmiku pracowała nad nowym projektem przez kilka miesięcy i przedstawiła kilka wzorów, na których był pomniejszony orzeł z poziomymi pasami, nazywany flagą "szwedzką" lub "południowoafrykańską".
Jednak w listopadzie ubiegłego roku przegłosowano inny projekt, który zgłosił marszałek
Marek Łapiński. To ten sam czarny orzeł, ale tym razem na złotym tle, a nie biało-czerwonym. Ale i ta flaga nie spodobała się ministerstwu.
W czwartek na sesji sejmiku marszałek tłumaczył radnym, dlaczego trzeba uchwalić nową flagę. - Ministerstwo uznało między innymi, że głowa orła jest zbyt płaska - mówił Łapiński, a sala wybuchnęła śmiechem. - Nie widzę tu nic humorystycznego, to bardzo poważna sprawa.
Zaraz jednak sam dodał: - Oko orła pozbawione jest również drapieżnego błysku, takiego jaki widzę u radnego Dariusza Stasiaka [radny opozycyjnej Obywatelskiej Platformy Samorządowej - red.].

W sumie uwag jest dziesięć. Dokładnie takie same resort przesłał w 2000 roku do sejmiku. Jednak wtedy ówczesny marszałek województwa Jan Waszkiewicz w sprawie orła zachował się jak jastrząb i mówił "Gazecie": - Po co go teraz zmieniać? Czy mamy być drapieżni tylko po to, by zadowolić Warszawę? Nie!
Obecny marszałek Marek Łapiński wykazuje postawę gołębia i zapowiada: - Zastosujemy się do uwag ministerstwa. Do wakacji będziemy mieli nową, poprawną flagę województwa.