Ścieżka przy Kabackim Dukcie. Mieszkańcy osiedla chodzą tędy na spacery z dziećmi w wózkach. Zapach opadłych liści miesza się z wonią silnych chemikaliów dochodzącą zza ogrodzonego terenu Metra Warszawskiego. Wydzielają go składowane na wolnym powietrzu podkłady kolejowe.
- Ten smród przypomina trujący Xylamit. Kiedyś impregnowano nim drewno, ale mam nadzieję, że już się tego nie robi - martwi się pani Jadwiga, która przechadza się nieopodal z półtoraroczną wnuczką. Mama małej Poli mówi wyraźnie zaniepokojona: - Słyszałam, że te podkłady mają kilkadziesiąt lat i mogą zawierać rakotwórcze substancje!
Krzysztof Malawko, rzecznik Metra, uspokaja: - Stosowania Xylamitu zakazano całkowicie 30 lat temu, a te podkłady mogą mieć zaledwie kilkanaście miesięcy. Zostały impregnowane olejem kreozotowym, który rzeczywiście jest niebezpieczny... jeśli się go poliże - żartuje Malawko.
Ale mieszkańcom nie było do śmiechu. Czy nie można było ich wcześniej poinformować, żeby zapobiec panice i makabrycznym domysłom? - Trzymamy się zasady, że nie informujemy o nieszkodliwości substancji. Jeśli zastosujemy niebezpieczne materiały, na pewno pojawią się odpowiednie oznaczenia. W kwestii ekologii i bezpieczeństwa jesteśmy drobiazgowo kontrolowani - zapewnia rzecznik
Co cię w Warszawie dziwi, drażni, śmieszy?: Pisz i/lub wysyłaj zdjęcia.