Daria Rembiszewska pochodzi z Petersburga. Do Polski przyjechała na program stypendialny Ministerstwa Edukacji Narodowej. Na swoich studiach socjologicznych chciała się zająć zagraniczną młodzieżą pochodzenia polskiego, która studiuje w
Warszawie.
Sama ma też polskie korzenie: jej dziadkowie pochodzą z Wileńszczyzny, a przed rewolucją październikową przenieśli się do Petersburga. W czasach czystek stalinowskich rozstrzelano jej dziadka, a babcię zesłano do Kazachstanu. Do Petersburga wróciła dopiero w latach 70. ubiegłego wieku. - W domu utrzymywaliśmy polskość - mówi Daria, która w Polsce mieszka już 11 lat. - Kraj znałam jednak tylko z opowieści. Gdy tu przyjechałam, zaskoczyło mnie to, że w Rosji dla wszystkich byłam Polką, a w Polsce dla wszystkich Rosjanką.
Kilka lat przyzwyczajała się do naszej interpretacji historii. - Taki przykład: w szkole uczyli nas, że w bitwie pod Grunwaldem pobito Krzyżaków dzięki Rosjanom, bo w kluczowym momencie wszedł do walki pułk smoleńskich rycerzy - śmieje się Daria.
Jest jedną z 56 osób, które wczoraj w urzędzie wojewódzkim otrzymały polskie obywatelstwa. Wśród nich jest m.in. dziesięć osób z Białorusi, po siedem z Rosji i Wietnamu, 23 z Armenii. A także po jednej z Kanady, Niemiec, Belgii, Chin, Finlandii. W tym roku wojewoda Jacek Kozłowski wręczył już obywatelstwa 130 osobom.
Przeczytaj także: Jak odmienić Skarpę Wiślaną
