http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Warszawa >  Wiadomości >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Warszawa - Gazeta.pl

Skradzione auto znalazło się samo

Piotr Machajski
2009-10-27, ostatnia aktualizacja 2009-10-26 22:23

- A wydawało mi się, że nic mnie już w życiu nie zaskoczy - tak oficer śródmiejskiej policji komentuje historię niby-kradzieży forda focusa.

Policja
Policja
A było tak. W piątek w samo południe do mieszkania 50-letniego Jacka L. zapukał dzielnicowy. Chodziło o starą, niezapłaconą grzywnę. Sąd zdecydował, że nie będzie już dłużej czekać, aż obwiniony ją wpłaci, więc zamienił karę pieniężną na areszt. Jacek L. miał pójść siedzieć. - No chyba, że teraz pan zapłaci - poinformował go policjant.

L. nie zamierzał iść za kratki, więc wybrał to drugie wyjście. Na posterunku przy ul. Dzielnej miał dopełnić formalności. Wyszedł po prawie trzech godzinach. Wsiadł do swojego forda focusa i ruszył w kierunku domu. Zapomniał jednak włączyć światła mijania. Po chwili zobaczył w lusterku inne światło - niebieskie i migające. Jadący za nim patrol chciał go zatrzymać do kontroli.

Jacek L. spanikował. Nie chciał płacić mandatu za brak świateł, na dodatek nie miał przy sobie dokumentów. Dodał gazu i zaczął uciekać. Jakimś sposobem udało mu się zgubić pościg. Dojechał na Powiśle i tam zostawił auto w jednej z bocznych uliczek. Po chwili zreflektował się, że policja łatwo go namierzy po numerze rejestracyjnym samochodu. Podjechał więc do komendy przy ul. Wilczej i... zgłosił kradzież auta.

- A gdzie pan był w czasie kradzieży? - zapytał dyżurny.

- W banku na pl. Bankowym - odparł.

Policjanci zabrali się do szukania złodzieja. A Jacek L. wrócił swoim fordem do domu.

Wczoraj rano znów pojawił się na Wilczej. - Samochód się znalazł, stał pod moim domem - oznajmił policjantom.

Ci nie byli jednak zdziwieni tym cudem. Mieli już przygotowane dla Jacka L. zarzuty złożenia zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie i składania fałszywych zeznań. Przez weekend sprawdzili bowiem, że nie mógł być w banku w czasie kradzieży, bo był w tym czasie na posterunku na ul. Dzielnej.

Przeczytaj także: Miłość do dentystki zaprowadziła go do więzienia



Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.7

7 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum