Od dobrych kilku miesięcy naszej redakcji nie alarmują mieszkańcy kolejnych kamienic. Wszyscy mówili to samo: wspólnota mieszkaniowa postanowiła wyremontować rury, klatki schodowe, elewację. Fundusz remontowy skromny, ale lokalizacja dobra - można sprzedać frontową ścianę pod wielką reklamę. Jeszcze rok temu na rynku trwały wielkie żniwa, żadna wspólnota nie miała kłopotu z wynajęciem swojej powierzchni, na rynku roiło się od dużych i małych firm - pośredników. Reklamy zajmowały kolejne elewacje w centrum: pl. Konstytucji, narożną kamienicę w al. Jana Pawła na rogu al. "Solidarności", w
Al. Jerozolimskich przy dawnym Forum. Wspólnoty pieniądze za wynajem elewacji odkładały na
remont. Opornym mieszkańcom usta miały zamknąć niewielkie rekompensaty (zazwyczaj 100 zł za jedno zasłonięte okno).
Buntowali się nieliczni: Jerzy Galicki z pl. Konstytucji wyciął w reklamie okna, Małgorzata Falęcka z ul. Grójeckiej poszła do sądu. Mieszkańcy bloku przy rondzie ONZ wywalczyli powołanie przez wojewodę zespołu, który zmusił firmę reklamową do zdjęcia siaty. To była ostatnia afera z wielką reklamą w roli głównej. - Rzeczywiście, coraz mniej elewacji jest zakrywanych - przyznaje Lech Kaczoń, szef Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej. Jego zdaniem ma na to wpływ słaba koniunktura na rynku. - Firmy mają mniej pieniędzy, wolą wydać je na systemową reklamę, a nie drogie bajery - ocenia. - Nauczyły się też, żeby nie nadużywać siaty, bo może im to zaszkodzić. W skali kraju oceniam ograniczenie rynku takiej reklamy o połowę. To m.in. dzięki mediom, które stawiały takie firmy pod pręgierzem.
Od reklam wolny już jest pl. Konstytucji, znikła też siata przez dwa lata szczelnie opasująca narożną kamienicę w al. Jana Pawła. Nie ma też płacht w ciągu kamienic w Al. Jerozolimskich przy Dworcu
Śródmieście. - Nie mam o czym pisać - smuci się Anna (czyli Fajna Stefka), autorka blogu-manifestu przeciwko wielkim reklamom, która ogłosiła bojkot firm szpecących miasto. - Jest mniej reklam i to widać.
Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury wciąż pracuje nad zapowiedzianym jeszcze zimą rozporządzeniem zakazującym wieszania reklam na frontowych elewacjach budynków mieszkalnych (będzie można montować je na bocznych lub ślepych ścianach). Przedłuża się to, bo ostatnio resort wpadł na pomysł, by uszczegółowić zapisy dotyczące dozwolonego czasu ekspozycji reklamy. - Chcemy ograniczyć go do maksymalnie półtora roku - mówi Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury.
Rozporządzenie powinno zostać podpisane na początku listopada.
Przeczytaj także: Ścieżka Kapuścińskiego na Polu Mokotowskim coraz bliżej
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na
Facebooku