To był jego rok. Szef Fundacji "Ja Wisła" pracował jak szalony. Kino pod mostem, rejsy Stworą, koncerty w Porcie Czerniakowskim, rowerowe Kryteria Wisły, akcje ekologiczne. "Gazeta Stołeczna" uhonorowała go właśnie swoją nagrodą "Stołkiem", na co Przemek zareagował w mailu do redakcji z wrodzoną sobie skromnością: "Nagroda należy się całej załodze Ja Wisła, a przede wszystkim mojej narzeczonej, Kasi, która nie dość że jest w stanie wytrzymać z Przemkiem Paskiem, to jeszcze bardzo dużo mu pomaga;) Chciałbym podziękować dziennikarzom okazującym zainteresowanie wiślanym sprawom i naszym partyzanckim projektom. Ja osobiście pomału zaczynam wczuwać się w rolę gwiazdy, już kojarzy mnie pani w spożywczaku na rogu, teraz spokojnie czekam na Oskara, a następnie Nobla;) A tak na poważnie, to mam nadzieję ze Stołek i nominacja do Wdech pomoże wiślanym działaniom i będzie też sygnałem dla innych ludzi że warto realizować marzenia, nawet jeśli wydają się nierealne." Pasek jest typem społecznika, który wykonuje kawał solidnej roboty pokazując nam piękno naszej niedocenionej Wisły. I jakby tego było mało ma prawdziwy literacki talent. Co tydzień o kolejnych wiślanych akcjach zawiadamia nie zdawkowym anonsem, a mini-esejem. W tym tygodniu zachęcał: "Wisła w zimowej sukience na spacer brzegiem Kępy Kiełpińskiej z Łomnej do Łomianek zaprasza (...) Wierzb ogławianych szpalery prowadzą tam, gdzie bieliki zacieniają lornetki. Zimowy czas ściąga na warszawską Wisłę niespotykaną ilość godła i zdjęcie pamiątkowe uczynić warto. Bobrów rodziny przemysłem tartacznym słyną, na rzece tracze nurogęsi, bielaczki i mewy siodłate żeru poszukują (...) Ciepły but i termos zabrać należy. Trudny teren i droga nad rzeką długa". Sami powiedzcie, czyż on nie jest w dechę?!