Magdalena Hajdysz: Dlaczego zajęła się pani pisaniem wierszy haiku?
Dorota Pyra: Zanim zajęłam się pisaniem haiku, pisałam inne wiersze. Ale wewnątrz mnie było zawsze pragnienie ciszy, umiłowanie spokoju i harmonii. Chyba właśnie to spowodowało, że kiedy gdzieś po drodze spotkałam haiku i przeczytałam te trzy wersy, została we mnie tęsknota, żeby poznać tę poezję. Wtedy też zaczęła się fascynacja estetyką japońską, która ma w sobie dużo harmonii, spokoju, czystości, lekkości, a w pewnym sensie też pustki. Czułam, że to wszystko jest mi bliskie, a haiku jest tego kondensacją.
Od dawna zajmuje się pani tą formą poetycką?
- Haiku piszę od czterech lat. Zaczęło się od spotkań w grupie gdańskich poetów zajmujących się haiku, a właściwie od wystawy o ich twórczości, którą zorganizował w osiedlowym klubie Bolek i Lolek Piotr Szczepański - poeta i animator kultury. Jeden z uczestników tych spotkań - Lech Szeglowski, który tłumaczy moje wiersze na angielski, przetłumaczył mi teksty anglojęzyczne i wyszukał w internecie informacje na temat haiku (tak trafiłam m.in. na forum dyskusyjne, Haiku po polsku).
W haiku obowiązują ścisłe normy, zarówno w treści, jak i w konstrukcji. Jak to się ma do natchnienia i tej lekkości, o której pani mówi?
- Przyjęło się, że klasyczne haiku japońskie określa się jako utwór trzywersowy, 17-sylabowy, o układzie sylab pięć - siedem - pięć w każdym wersie. Składa się z fragmentu i frazy, unika ozdobnych środków stylistycznych, jest osadzone w teraźniejszości. Jednak te cechy współcześnie są płynne. Ja staram się pisać haiku, czerpiąc ze swojej intuicji, wciąż jestem w drodze do odkrycia jego istoty.
Czym jest dla pani pisanie haiku? Jednym ze sposobów na życie czy egzotyczną przygodą, która skończy się na tym konkursie?
- Tego się nie wie do końca. Teraz jest to coś, co upiększa moje życie. Zauważyłam, że kiedy zdarzają się momenty, które nazywam "haikowymi", jestem wyciszona. I to wyciszenie oraz wrażliwość i uważne oglądanie świata są na pewno stałymi elementami mojego życia. Z racji swojej pracy - pracuję z dziećmi w przedszkolu - wracam często do typowo dziecięcego postrzegania świata, pełnego nieustannego zaciekawienia i podziwu dla wszystkiego wokół. Często te najmłodsze dzieci pokazują mi świat, o którym zapomniałam. Najciekawsze z dziecięcych spostrzeżeń zapisuję. Myślę, że haiku to powrót do świeżości postrzegania. To zauważanie najprostszych rzeczy i zdarzeń.
Najczęstszym grzechem wobec wiersza jest zbyt wiele słów. Pisząc haiku poeta od samego początku zmuszony jest do ograniczenia się do zaledwie kilku. Czy zawsze jest pani oszczędna w słowach?
- Tak, to się chyba dało dzisiaj zauważyć (śmiech). Wypowiadam się pełniej właśnie poprzez haiku. Lubię rzeczy o bogatej treści w małej formie. Haiku porównałabym do pąka kwiatu, który rozwija się w pełni w odbiorcy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto