http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Rzeszów >  Wiadomości z Rzeszowa >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Rzeszów - Gazeta.pl

Marcin odzyskał wiarę i rusza w Polskę

Marek Kruczek
2008-02-08, ostatnia aktualizacja 2008-02-08 19:44

Marcin Kaczmarzyk wyszedł ze szpitala. Już w przyszłym tygodniu jedzie na dalsze konsultacje z lekarzami, którzy mają określić dalszy przebieg leczenia

Marcin ze swoim tatą.
Fot. Franciszek Mazur / AG
Marcin ze swoim tatą.


Marcin Kaczmarzyk, student III roku budownictwa na Politechnice Rzeszowskiej, przeżył dramat w grudniu ubiegłego roku. W jego mieszkaniu doszło do wybuchu chemikaliów. Marcin przeżył, ale stracił lewą rękę, lewe oko, ma poważnie uszkodzoną nogę, prawe oko wymaga wielu operacji, jest szansa, że będzie widział. Po wybuchu miał także straszliwie poszarpany brzuch i poranione nogi.

W czwartek na własną prośbę opuścił szpital. Czeka go jednak jeszcze długotrwałe leczenie. Potem chce wrócić na studia, planuje ślub. Codziennie jeździ z rodzicami do szpitala na zabiegi. Resztę czasu spędza w domu. Między innymi w towarzystwie swojej dziewczyny Magdy.

W przyszłym tygodniu Marcin wyrusza z rodzicami i bratem Mateuszem w Polskę. - Początkowo mieliśmy jechać we wtorek do Warszawy na spotkanie z okulistami, którzy mieli ocenić szanse Marcina na przywrócenie wzroku. Ta wyprawa jednak nie wypaliła, lekarze zmienili plany. W takim razie w środę udamy się do Łodzi. Tam jesteśmy umówieni w przedstawicielstwie szwedzkiej firmy, która produkuje protezy. Chodzi o nowoczesną protezę prawej dłoni. Potem planujemy wyjazd do okulistów do Katowic. Tam specjalizują się w budowie protez oka. Ocenią lewy oczodół Marcina. Jeżeli stan mięśni na to pozwoli, to chcielibyśmy, żeby Marcin miał protezę, która będzie się poruszać - mówi Mateusz Kaczmarzyk.

Na koniec tygodnia państwo Kaczmarzykowie zaplanowali wyjazd do Nałęczowa i Lublina na kolejne konsultacje. Tym razem w sprawie lewego oka, które Marcin ma poważnie uszkodzone. - Chcemy poznać opinie specjalistów, które umożliwią nam podjęcie decyzji, czy będziemy ratować oko, czy, niestety, trzeba będzie je usunąć i zastosować elektroniczną protezę wzroku, tzw. oko bioniczne - tłumaczy pan Mateusz.

Taki zabieg może być wykonany tylko za granicą. Specjalizują się w tym kliniki w Niemczech, Portugalii i USA. Proteza jednak kosztuje - trzeba wydać co najmniej 100 tys. dolarów.

Marcin na szczęście nie został sam. Jego koledzy ze studiów, jeszcze gdy Marcin leżał w szpitalu, rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na jego leczenie. Dzięki nim i ich zaangażowaniu Marcin odzyskał wiarę i walczył o zdrowie. - Jesteśmy bardzo wdzięczni przyjaciołom Marcina za ich oddanie - mówi pan Mateusz.

Dotychczas koledzy Marcina zebrali około 4,5 tys. zł. 500 zł udało się zebrać podczas charytatywnego koncertu w II LO w Rzeszowie. Zbiórka ciągle trwa.





*Co jest potrzebne Marcinowi

Straszliwie poszkodowany Marcin Kaczmarzyk potrzebuje protezy lewej ręki i lewego oka. Czeka go wiele skomplikowanych operacji odbudowy prawej ręki, m.in. przeszczep palców i rekonstrukcja dłoni. Bardzo trudne będzie ratowanie prawego oka. Jeżeli jednak się nie uda, to konieczne będzie zastosowanie elektronicznej protezy oka, która umożliwia widzenie.

Koszt protezy ręki to około 8-9 tys. zł. Jeżeli konieczne byłoby zastosowanie elektronicznej protezy oka, to trzeba za to zapłacić ok. 100-200 tys. dolarów.



*Wpłat na pomoc dla Marcina można dokonywać na konto:

STOWARZYSZENIE "DZIAŁAJMY RAZEM", ul. A. Kamińskiego 12, 35-211 Rzeszów

nr rachunku: 15 1240 1792 1111 0010 1629 3219 Konieczny wpisanie tytułu wpłaty:

Na leczenie i rehabilitację Marcina Kaczmarzyka

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję