http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Rzeszów >  Wiadomości z Rzeszowa

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Rzeszów - Gazeta.pl

Przyjaciele z politechniki pomagają Marcinowi

Marek Kruczek
2008-01-24, ostatnia aktualizacja 2008-01-24 18:22

Marcin Kaczmarzyk potrzebuje protezy lewej dłoni, protezy lewego oka oraz wielu pieniędzy na leczenie i rehabilitację. Nie został jednak sam. Grupa jego przyjaciół z III roku Wydziału Budownictwa Politechniki Rzeszowskiej już zbiera pieniądze dla Marcina na niezbędne operacje

Koledzy Marcina (od lewej): Marek Senczak, Piotr Drozdowski, Jakub Bień i Norbert Nowak udowodnili, że wiedzą czym jest prawdziwa przyjaźń.
Fot. Franciszek Mazur / AG
Koledzy Marcina (od lewej): Marek Senczak, Piotr Drozdowski, Jakub Bień i...
W grudniowe popołudnie ubiegłego roku Marcin, student budownictwa Politechniki Rzeszowskiej, konstruował w mieszkaniu petardę. W pewnym momencie potężny wybuch uczynił go kaleką do końca życia. Przeżył, ale stracił lewą rękę, lewe oko, ma poważnie uszkodzoną nogę. Prawe oko wymaga wielu operacji, jest szansa, że będzie widział. Po wybuchu miał także straszliwie poszarpany brzuch i poranione nogi.

Tragedia Marcina wstrząsnęła wszystkimi, którzy go znali. Sąsiedzi mówili o nim: - W bloku nie było sympatyczniejszego człowieka od Marcina.

Koleżanki i koledzy z roku: - Wszędzie go było pełno w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Był zawsze pomocny, był dobrym organizatorem. Bardzo wesoły chłopak. Na roku wszyscy go znali. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że go straciliśmy. On jest, żyje, przeżył tylko tragedię. Nie zostawimy go.

Marcin do dziś przebywa w szpitalu. Obecnie jego stan jest stabilny, ale wymaga jeszcze bardzo długiego leczenia. - W najbliższym czasie czeka go odbudowa mięśni prawego uda, leczenie słuchu, przeszczep dwóch lub trzech palców prawej dłoni. Przed nim jeszcze wiele operacji dla ratowania prawego oka - mówi jego brat Mateusz.

Na szczęście Marcin i jego rodzina nie zostali sami w nieszczęściu. - Niedługo po tragedii, jeszcze na szpitalnym korytarzu, koledzy Marcina z roku zaproponowali nam pomoc. Jesteśmy im bardzo wdzięczni - mówi pan Mateusz.

Studenci od słów natychmiast przeszli do czynów. Wraz z rodziną Marcina poprosili o pomoc Stowarzyszenie Rodziców i Nauczycieli Dzieci z Wadą Słuchu "Działajmy razem". - Włączyliśmy się w akcję. Uznaliśmy to za rzecz oczywistą. Jesteśmy po to, żeby pomagać - mówi Teresa Budzyńska, prezes stowarzyszenia działającego przy szkole Podstawowej nr 2 w Rzeszowie na ul. Kamińskiego 12.

Pani prezes jest pełna uznania: - Rodzina i koledzy Marcina zachowali się wspaniale i oni robią najwięcej, by pomóc Marcinowi. Natychmiast zaczęli działać. My wcześniej nie znaliśmy Marcina, ale to, co mu się przytrafiło, wstrząsnęło nami. Zajrzałam na jego stronę internetową. Z lektury wynika, że Marcin jest fantastycznym i wartościowym młodym człowiekiem o rozległych zainteresowaniach: od jazdy na rowerze po astronomię, jedynym rzeszowianinem należącym do Polskiego Towarzystwa Meteorytowego. Ten wypadek całkowicie podciął mu skrzydła - mówi pani Teresa.

Stowarzyszenie otworzyło konto, na które można wpłacać pieniądze na leczenie Marcina. Można też przekazać 1 procent swojego podatku na stowarzyszenie z dopiskiem "dla Marcina". - My przekażemy te pieniądze na jego leczenie - tłumaczy pani Teresa.

Akcję pomocy w środowisku studenckim koordynuje starosta roku, na którym był Marcin, Norbert Nowak. - Rozwiesiliśmy na politechnice plakaty. Od środy zbieramy pieniądze. W pierwszym dniu udało nam się zebrać 3292 złote i 99 groszy. To sporo.

Norbert i jego koledzy proszą o datki na rzecz Marcina na razie tylko na uczelni. - Chodzimy po salach, na zajęcia, wykłady. Prosimy o pomoc nauczycieli i studentów - mówi Norbert.

Studenci III roku budownictwa zamierzają wyjść z akcją poza mury uczelni. - Będziemy rozmawiać z różnymi firmami. Mamy nadzieję, że wspomogą Marcina. Jeżeli będzie taka możliwość, wyjdziemy także na ulice Rzeszowa. Chcemy najpierw zdobyć wszystkie wymagane zezwolenia - tłumaczy Norbert.

Według rodziny Marcina pomoc jego kolegów jest nie do przecenienia nie tylko ze względów finansowych. Pokazuje, że człowiek po wielkiej tragedii niekoniecznie musi zostać sam. - Od około 3 tygodni jest z nim kontakt. Koledzy odwiedzają go codziennie i informują o swoich działaniach. To spowodowało, że jak na obrażenia, jakich doznał, jest w bardzo dobrej kondycji psychicznej. Wie, że o nim nie zapomniano - mówi Mateusz Kaczmarzyk.



*Co jest potrzebne Marcinowi

Straszliwie poszkodowany Marcin Kaczmarzyk potrzebuje protezy lewej ręki i lewego oka. Czeka go wiele skomplikowanych operacji odbudowy prawej ręki. Między innymi przeszczep palców i rekonstrukcja dłoni. Bardzo trudne będzie ratowanie prawego oka. Może okazać się konieczne zastosowanie elektronicznej protezy oka, która umożliwia widzenie.

Koszt protezy ręki to około 8-9 tysięcy złotych, elektronicznej protezy oka 150-200 tysięcy dolarów. Zabieg może odbyć się w którejś z klinik w Niemczech, Portugalii lub USA (tam mają największe doświadczenie i osiągnięcia w tej dziedzinie).



Wpłat na pomoc dla Marcina można dokonywać na konto:

STOWARZYSZENIE "DZIAŁAJMY RAZEM", ul. A. Kamińskiego 12, 35-211 Rzeszów

nr rachunku : 15 1240 1792 1111 0010 1629 3219 Konieczne wpisanie tytułu wpłaty:

Na leczenie i rehabilitację Marcina Kaczmarzyka

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję