http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Poznań >  Kultura

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Poznań - Gazeta.pl

Mamy swoich poetów!

Rozmawiali: Violetta Szostak, Michał Danielewski
2009-06-07, ostatnia aktualizacja 2009-06-07 15:53

Czas przełamać stereotyp Poznania i Wielkopolski jako mieszczańskiej twierdzy, gęsto zaludnionej twardo stąpającymi po ziemi, do bólu pragmatycznymi, pozbawionymi inwencji, wyobraźni i szaleństwa mieszkańcami. Od dziś co tydzień na ostatniej stronie "Gazety" (i w internecie) królować będą wielkopolscy poeci!


Fot. Karolina Sikorska / AG
ZOBACZ TAKŻE
Chcemy pokazać, że pośród naszych pozornie nudnych i przewidywalnych dekoracji rodzą się znakomici poeci, twórcy oryginalni, posługujący się własnym językiem, na swój sposób opisujący otaczający ich świat. Proponujemy wam rozpoczęcie każdego tygodnia od starannie odmierzonej dawki liryki - ruszamy z cyklem "Wiersz na nowy tydzień". Będziemy w nim prezentować wiersze wielkopolskich poetów.

Startujemy poezją Marty Grundwald i rozmową z Mariuszem Grzebalskim, znakomitym poetą, twórcą Wielkopolskiej Biblioteki Poezji, serii wydawniczej, której roli w promowaniu "rodzimych" poetów nie sposób przecenić.

Rozmowa z Mariuszem Grzebalskim

Violetta Szostak, Michał Danielewski: Gdy rozmawialiśmy trzy lata temu, pierwsze książki właśnie trafiły do drukarni. Dziś półka się ugina, wydaliście ponad dwadzieścia tytułów. Udało ci się stworzyć w Poznaniu świetne wydawnictwo. Przypomnij, skąd wzięła się Wielkopolska Biblioteka Poezji?

Mariusz Grzebalski: Chciałem ciągnąć w górę młodych pisarzy, zrobić coś, żeby mieli w Poznaniu wydawnictwo, które pozwoli im zaistnieć. Żeby mieli łatwiej niż ja czy Darek Sośnicki - obaj debiutowaliśmy w Ostrołęce, bo w Poznaniu nie było takiej możliwości. Mój pomysł znalazł odzew w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury, gdzie pracuję. Początkowo planowaliśmy tylko serię Wielkopolska Biblioteka Poezji, ale dostawaliśmy dużo ciekawych propozycji spoza Wielkopolski - tak powstała Biblioteka Poezji Współczesnej.

Z której książki ucieszyłeś się najbardziej?

- Wydanie dobrego debiutu wciąż sprawia mi największą frajdę. Marta Grundwald była strzałem w dziesiątkę, choć na początku z dużą nieufnością podchodziła do opublikowania swojej książki poetyckiej. Była mocno wycofana, nieśmiała.

Gdzie ją znalazłeś?

- Zobaczyłem u Edka Pasewicza teczkę z napisem "Marta Grundwald", zajrzałem do środka. Okazało się, że jest tam właściwie gotowy, bardzo dobry tom wierszy. Nie pomyliłem się, po opublikowaniu zebrał pozytywne recenzje. Martę zaproszono między innymi na targi do Sztokholmu, gdzie podpisywała książki w towarzystwie Wisławy Szymborskiej. Chciałbym, żeby takich debiutów było jak najwięcej, ale po tych trzech latach widzę, że rodzynki w rodzaju zbioru "Aj!Aj!Aj!..." Marty Grundwald zdarzają się niezwykle rzadko.

Jak wyszukujecie debiutantów?

- Różnie to wygląda. Po tym jak wydaliśmy pierwsze książki, ludzie sami zaczęli się do nas zgłaszać. Niemal codziennie odbieram przesyłki z wierszami. Ale smutna prawda jest taka, że z tych propozycji, które dostałem w ubiegłym roku, żadna nie nadawała się do druku. Sam szukam gdzie można, czytam, nasłuchuję, czy aby ktoś nowy i ciekawy się nie pojawił, szperam w sieci. Inna rzecz, że poezja w necie jest dla mnie dużym rozczarowaniem, a wiązałem z tym medium spore nadzieje. To, co czasami uważane jest tam za wiersze, nie ma z nimi wiele wspólnego.

Jest pewien styl pisania, który preferujecie w wydawnictwie?

- Nie, wręcz przeciwnie. Staramy się, aby nasza seria była jak najbardziej różnorodna: różne języki, poetyki, osobowości - im większy rozstrzał, tym lepiej. Nie da się porównać książek Edwarda Pasewicza, Szczepana Kopyta czy Marty Grundwald - są zupełnie inne. Nie trzymamy się sztywnych reguł, posługujemy się raczej intuicją lekturową, poczuciem, że warto na kogoś postawić. Kiedy spojrzy się na debiutantów, których wydaliśmy, widać, że to są rzeczy osobne, rozpoznawalne na pierwszy rzut oka. Że jest to coś nowego.

Cały czas najbardziej mnie interesuje, co stanie się z młodymi. Była Grundwald, był Marcin Czerkasow, Szczepan Kopyt, jest kilka osób, które ciekawie się zapowiadają. Liczę na to, że ich próby poetyckie zmienią się w debiuty książkowe.

Zbiorowym portretem młodych poznańskich poetów była wydana przez was antologia "Słynni i świetni". Mamy podzielone zdanie na jej temat. Z jednej strony - świetne pociągnięcie promocyjne, książka portretująca pewne środowisko. Z drugiej - poczucie, że teksty towarzyszące wierszom i sądy w stylu "ci są świetni, a tamci nic ciekawego już nie napiszą" były nieuprawnione i nie zawsze znajdowały uzasadnienie w załączonych wierszach.

- Promocyjna funkcja tej książki z pewnością była ważna. Taka antologia nie ukazała się w Poznaniu od wielu lat. Ona faktycznie pokazuje określone środowisko poetyckie, choć może jeszcze nie w pełni ukształtowane, raczej w momencie narodzin. Na pewno można ją było lepiej dopracować pod względem redakcyjnym, ale to leżało w kompetencji Szczepana Kopyta i Macieja Gierszewskiego - poetów, którzy ją przygotowali. Ja przyjąłem zasadę, że to ich autorski projekt, więc nie wtrącałem się im do pracy. To miało być ich spojrzenie na poezję Wielkopolan - i takie było.

Niektórzy uważają, że podeszli do tematu w sposób radykalny, unikając letnich sądów i to właśnie było ciekawe.

- Oceny tej książki są radykalnie różne. Jedni mówią, że to mocny wybór i uderzający "z buta" komentarz, inni - że jednak traktować kogoś "z buta" jest nieładnie. Po wydaniu "Słynnych i świetnych" odebrałem masę telefonów od osób, które poczuły się urażone, że coś takiego poszło, że "co to ma niby znaczyć, że ja już niczego dobrego nie napiszę"...

Chłopcy są bojowi - uszanowałem to, choć sam postąpiłbym inaczej. Wywodzę się ze szkoły, która uczy, że należy uzasadnić stawianą tezę, na przykład, że ktoś pisarsko się skończył (śmiech).

Tomy, które wydajesz uwodzą formą. Uwodzą i zwodzą - bo oto dostajemy do rąk na przykład książkę "jedną w dwóch" - jeden tom w dwóch różnych okładkach.

- Chcieliśmy, żeby to były książki, po które ręce same się wyciągają w księgarniach. Żeby oprócz tego, że zawierają świetne wiersze, same w sobie były przedmiotami artystycznymi. W konkursie Edycja seria zdobyła wyróżnienie "za sztukę wydawania poezji". Autorem koncepcji graficznej jest Piotr Zdanowicz, autorką ilustracji Marianna Sztyma.

Co dostaniemy do czytania w najbliższym czasie?

- Właśnie ukazał się tom wierszy "22" Marcina Sendeckiego, jednego z ciekawszych polskich poetów ostatnich lat. We wrześniu, w serii Biblioteki Poezji Współczesnej, wydamy "Sto reklam polskich i jedna niemiecka" Darka Foksa. W serii Wielkopolskiej Biblioteki Poezji ukażą się "Duety" - pierwszy po kilkunastu latach tom wierszy Szymona Kantorskiego. Nieco później "Lele" Joanny Roszak. Rok zamkniemy wydaniem prac krytycznych, jedna poświęcona będzie poezji Piotra Sommera, druga festiwalowi Poznań poetów i autorom z nim związanym.



Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
Brak komentarzy