Już w połowie stycznia było wiadomo, że XIX finał był w Białymstoku rekordowy jeśli chodzi o ilość pieniędzy, które białostoczanie wrzucili do puszek. Zliczono dokładnie 209 tys. 124 zł 69 gr. Okazało się także, że w trakcie trwania imprezy - 9 stycznia - do siedziby banku, który współpracuje z Orkiestrą, przychodzili właściciele firm i przekazali łącznie prawie 30 tys. zł. Teraz natomiast można już z całą pewnością powiedzieć, że łączny dochód z tegorocznej akcji, która wesprze dziecięce oddziały szpitalne, pomagające maluchom chorym na nerki, to w stolicy Podlasia 253 tys. 847 zł i 22 gr.
- Ostatnia aukcja dotyczyła paczki niespodzianki od urzędu wojewódzkiego. Wśród ciekawostek najwyżej licytowanych mieliśmy też profesjonalną sesję fotograficzną, konie, zwiedzanie aresztu śledczego i zakładu karnego, przy czym ta ostatnia opcja została niejako spożytkowana właśnie w weekend - mówi Marcin Wróbel, szef białostockiego sztabu.
Tę nietypową licytację wygrała Agnieszka Markowska, studentka resocjalizacji z Warszawy, która z chłopakiem obejrzała miejsca, w których inni przebywają za karę. Kosztowało to ich blisko 800 zł. Prócz cel, mogli obejrzeć stołówkę (gdzie zjedli to, co skazani), kaplicę czy radiowęzeł.
Tymczasem organizatorzy już myślą o dwudziestym finale.
- W planach mamy m.in. podróż pociągiem do Cisówki, film dokumentalny i wystawę na mostach między PKP a PKS. Być może w tych okolicach uda się w końcu postawić pomnik "Most Tolerancji", który charytatywnie powstaje od 18. finału, ale dopiero teraz kończone są witraże - dodaje Wróbel.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok