Drobne oszustwa sklepowe skutkują wielkimi kłopotami

Wojciech Więcko
26.12.2010 , aktualizacja: 26.12.2010 17:27
A A A Drukuj

Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Oszukujesz na wadze w supermarkecie? Zdarza ci się przekleić metkę na produkcie, który chcesz kupić? Prokuratura: Takie zachowanie to oszustwo. Za to grozi nawet do 8 lat więzienia
56-letni Stanislau Z. z Białorusi do największego w Białymstoku hipermarketu budowlanego przyjechał w końcu września. Podczas zakupów przekleił metkę ze skórzanych rękawic za 27,90 zł na metkę z tańszych rękawic za 4,99 zł. Wszystko poszło sprawnie. Mężczyzna niepotrzebne, tańsze rękawice odłożył na przypadkowy regał, a potem zjawił się w kasie. Zapłacił tyle, ile pokazało się na ekranie kasy: 4,99 zł. Kiedy chciał wyjść ze sklepu, do akcji wkroczyła ochrona obiektu.

Potem wypadki potoczyły się szybko: zatrzymanie przez policję, przesłuchanie, zarzut oszustwa, akt oskarżenia i lada moment wizyta w sądzie. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o oszustwo (grozi za to do 8 lat więzienia), ale przyjęła, że to wypadek mniejszej wagi (do 2 lat więzienia).

- Takich czy podobnych spraw mamy całą masę. Dostajemy je dziesiątkami - mówi prokurator Wojciech Zalesko, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ. Na obszarze, który obejmuje swoim działaniem prokuratura, znajdują się dwa duże hipermarkety.

Jak tłumaczy prokurator, z pozoru drobne cwaniactwa sklepowe mają poważne konsekwencje prawne. Przykładowo: jeżeli zważymy kilogram jabłek i wydrukujemy dla nich paragon, a potem dołożymy do torebki jeszcze dwa jabłka, to jest to oszustwo. I nie ma znaczenia, że te jabłka warte są 50 groszy. Grozi nam za to do 8 lat więzienia (chyba że będziemy mieli szczęście i nasze zdarzenie zostanie potraktowane jako wypadek mniejszej wagi). Podobnie ma się to z przemetkowywaniem towarów albo celowym niedoważaniem produktów, kiedy torbę z nimi lekko unosimy nad sklepową wagą. I w tych przypadkach też nie ma znaczenia, że "oszukamy tylko na złotówkę czy pięć".

Inaczej jest w przypadku kradzieży. Tu wartość skradzionego przedmiotu zdecyduje o naszej karze. Jak tłumaczy prokurator Zalesko, jeżeli wartość zrabowanej rzeczy przekroczy 250 zł (nawet o złotówkę), będziemy odpowiadać na podstawie kodeksu karnego i będzie nam grozić nawet do 5 lat więzienia. Jeżeli będzie to niższa kwota, prawo potraktuje nas jak sprawców wykroczenia i naszą karą będzie grzywna (maksymalnie do 5 tys. zł).