Puszcza Białowieska. Myśliwy przez pomyłkę zastrzelił żubra

Jakub Medek
2010-09-24, ostatnia aktualizacja 2010-09-24 11:00

Żubr
Żubr
Fot. Agnieszka Sadowska / AG

Podczas nocnego polowania w Puszczy Białowieskiej myśliwy zastrzelił chronionego żubra. Twierdzi że pomylił go z... dzikiem

- To skandal - komentują zgodnie ekolodzy, pracownicy Białowieskiego Parku Narodowego i leśnicy. Do zdarzenia doszło podczas nocnego polowania w okolicach miejscowości Narewka, na terenie nadleśnictwa Browsk. To północna część Puszczy Białowieskiej, nazywana też Puszczą Lacką. Ofiarą miejscowego, doświadczonego myśliwego padło ośmioletnie, ważące 600 kilogramów zwierzę. Sprawca, po tym jak zorientował się w co trafił, sam poinformował lokalnego łowczego.

- Owszem, polowanie było zgłoszone, wydaliśmy zgodę na odstrzał młodego dzika. Pracuję w puszczy od trzydziestu lat i nie pamiętam takiej pomyłki. To karygodne - mówi Jerzy Ługowoj, szef nadleśnictwa Browsk.

- Żubra nie da się pomylić z niczym innym a już na pewno nie w jasną, księżycową noc . Myśliwy ewidentnie strzelał do nierozpoznanego celu. A tego robić nie wolno - oburza się Władysław Szkiruć, dyrektor BPN, które sprawuje nadzór nad blisko pół tysiącem białowieskich żubrów.

Pracownicy parku razem z leśnikami obejrzeli już żubra. Dochodzenie w sprawie zastrzelenie chronionego zwierzęcia prowadzi też hajnowska policja i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Za zastrzelenie chronionego zwierzęcia sprawcy grozi nawet do pięciu lat więzienia. RDOŚ w imieniu Skarbu Państwa może się też domagać odszkodowania. Po podobnym wypadku, do jakiego doszło w sierpniu ubiegłego roku w pobliżu Drawieńskiego Parku Narodowego w województwie zachodnio - pomorskim, tamtejsza regionalna dyrekcja domaga się od myśliwego 500 tysięcy złotych odszkodowania.

- Myśliwi zawsze powtarzają, że polowanie ma służyć selekcji zwierząt, że zabijają osobniki chore i słabe. Na tym przykładzie widać, że to nieprawda. Chodzi tylko o przypadkowe zabijanie. Szczególnie w przypadku tak cennego ekosystemu jak Puszcza Białowieska to szczególnie niebezpieczne - komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

Wraz z trzydziestką wolontariuszy zakłóca właśnie w puszczy polowania na jelenie. W ten sposób ekolodzy domagają się zawieszenie na tym terenie wszystkich polowań, do czasu sporządzenia dla lokalnych planów łowieckich oceny oddziaływania na środowisko. Chcą też, by minister podpisał w końcu rozporządzenie tworzące wzdłuż granic parku narodowego strefę wolną od polowań.

- Obowiązek sporządzania ocen dla planów łowieckich nakłada na nas prawo unijne, potwierdzone wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - podsumowuje Ślusarczyk.

Zdaniem szefa polskiego Greenpeace Roberta Cyglickiego najprostszą metodą na ucięcie takich incydentów, byłoby objęcie całej Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym. Tyle że temu sprzeciwiają się, zdominowane przez leśników, myśliwych i przedstawicieli branży drzewiarskiej lokalne rady gmin. W myśl obowiązujących przepisów mogą one zawetować projekt tworzenia bądź poszerzenia parku, nawet jeśli w całości miałby obejmować wyłącznie tereny Skarbu Państwa. Tak właśnie dzieje się np. W Puszczy Białowieskiej. Odkąd dziesięć lat temu samorządy dostały ten przywilej, w Polsce powierzchnia parków narodowych nie powiększyła się o ani jeden hektar.

- Dlatego chcemy złożyć w Sejmie obywatelski projekt ustawy, który prawo weta dla samorządowców zastąpi konsultacjami. Do końca października zbieramy pod nim podpisy, potrzebujemy ich sto tysięcy - mówi Cyglicki.

Zainteresowanych pomocą odsyła na stronę internetową tydecydujesz.org.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
  • 27 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy