Ewa Sokólska: Kogo chce pan zachęcić do odwiedzenia schroniska?
Waldemar Okulus, kierownik schroniska: Tych, którzy już chcą pieska, jak i tych, którzy jeszcze się wahają. Warto przyjść, by zobaczyć, jak mieszkają nasze psiaki, zajrzeć im w oczy...
To dość sprytne. Doskonale pan wie, że jak ktoś kocha zwierzęta, nie wyjdzie ze schroniska z pustymi rękoma...
- Mam czyste intencje. Zależy mi na świadomej adopcji. Bo jeśli jest nieświadoma, to taki pies za tydzień, dwa i tak do nas wróci.
Co pan rozumie przez świadomą adopcję?
- Przychodzą do nas osoby, które po pięć, dziesięć razy oglądają psa z każdej strony. Zaprzyjaźniają się z nim. Pracownik wyprowadza czworonoga na spacer, a przyszły właściciel spaceruje obok niego i sprawdza, jak pies na niego reaguje. I gdy wówczas taka osoba poinformuje mnie, że zabiera psiaka do domu, to ja mam pewność, że będzie on tam bezpieczny i kochany. Wtedy mogę powiedzieć, że to świadoma adopcja.
W sobotę po raz kolejny organizuje pan akcję, podczas której można kupić czworonoga za złotówkę. Liczy pan, że ile psów znajdzie właścicieli?
- Podczas wcześniejszych podobnych akcji w schronisku ubywało 20 psiaków. Jestem przekonany, że i tym razem tyle uda nam się oddać. Zresztą dla pierwszej dwudziestki przygotowaliśmy niespodziankę w postaci wyprawki: karmę, smycz, obrożę, niespodziankę.
Jakich psów szukają białostoczanie?
- Wbrew pozorom, nie zawsze młodych. Wielu przychodzi do nas w poszukiwaniu właśnie starszego, wychowanego czworonoga. Ale zapewniam, że dla każdego chętnego z dobrym sercem znajdziemy wymarzonego pupila. W sumie mamy 220 zwierząt. Wiele z nich łudząco przypomina rasowe, np. owczarki niemieckie.
Czego najbardziej potrzeba pieskom ze schroniska?
- Mamy karmę, mamy ocieplane budy, wybiegi dla szczeniaków, odpowiednie podesty. W kwestii karmy wspierają nas szkoły i przedszkola. Mamy też wielu wolontariuszy, którzy nam pomagają. Brakuje ludzi, którzy zechcą adoptować psiaki...
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok