- Jeśli policja nie usunie nas z dachu, jesteśmy przygotowani na jego okupację - powiedział dyrektor polskiego Greenpeace Robert Cyglicki.
Tymczasem policjanci otrzymali zgłoszenie od administratora budynku. Jak powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński, funkcjonariusze pojechali na miejsce. - W tej chwili rozmawiamy z demonstrującymi i namawiamy ich do opuszczenia budynku - dodał. Powiedział też, że działacze
Greenpeace weszli na dach po piorunochronie.
Jak powiedzieli przedstawiciele Greenpeace, policjanci weszli na dach i nakłaniali ich do zejścia. Nie dali się jednak przekonać. W sumie manifestuje pięć osób z Polski, Austrii i Węgier. Trzy wiszą na linach alpinistycznych, dwie stoją na dachu.
Zatrzymać wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej Ekolodzy podkreślają, że chcą w ten sposób zwrócić uwagę na "pogarszający się stan ochrony Puszczy Białowieskiej - polskiego skarbu narodowego i światowego dziedzictwa". Na dach resortu środowiska wspięło się czterech aktywistów Greenpeace, którzy przy użyciu alpinistycznego sprzętu rozpięli na ścianie wielki żółty transparent.
- Oczekujemy, że minister zatrzyma wycinkę drzew Puszczy Białowieskiej do czasu sporządzenia nowych planów urządzenia lasu i uwzględni w nich ograniczenie wyrębu drzew do ilości niezbędnych lokalnym mieszkańcom oraz wprowadzi zakaz wycinki drzew w okresie lęgowym ptaków - oświadczył dyrektor polskiego Greenpeace Robert Cyglicki.
Ekolodzy apelują też o poszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego.
Białowieski Program Rozwoju (BPR)