W uroczystościach uczestniczyło kilka tysięcy ludzi. Byli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, nie zabrakło prezydentów Białegostoku, Łomży i Ełku. Był marszałek województwa i wojewoda podlaski.
Kilka minut przed godziną 11 do sali magistratu, gdzie od czwartku wystawiona była trumna z ciałem prezydenta Gajewskiego wszedł Bronisław Komorowski, prezydent-elekt. Na chwilę uklęknął, pomodlił się. Podszedł do najbliższej rodzin. Złożył kondolencje wdowie i dzieciom.
Niestety, jego obowiązki nie pozwoliły mu na uczestnictwo w uroczystościach pogrzebowych. Wyszedł z urzędu i odjechał.
Na pogrzebie pojawił się również Grzegorz Napieralski, on uczestniczył w ostatniej drodze prezydenta Suwałk do końca.
W samo południe trumna z ciałem, niesiona przez wojsko, strażaków i policjantów wyruszyła w kondukcie żałobnym do konkatedry pod wezwaniem Św. Aleksandra. Kondukt powoli i majestatycznie przy rytmach marszu żałobnego otoczył park w centrum miasta.
- Mój Boże, tydzień temu dokładnie tutaj na imprezie bluesowej bawił się, śpiewał, grał na gitarze. Dziś już go nie ma wśród nas - mówiła Karolina Piotrowska, młoda mieszkanka Suwałk.
Za trumną najbliższa rodzina, pracownicy magistratu, wiceprezydenci, przyjaciele i znajomi.
Przed rozpoczęciem nabożeństwa w konkatedrze wojewoda podlaski Maciej Żywno na ręce wdowy przekazał odznaczenie pośmiertne, przyznane przez prezydenta Polski. To Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Wiadomość o tym ludzie zgromadzeni w kościele, jak i na zewnątrz, przyjęli wielkimi brawami.
- Kiedy odchodził z tego świata nasz brat, nasz prezydent, Pan dał nam słowa zachęcające do modlitwy - mówił w homilii podczas uroczystości pogrzebowych Romuald Kamiński, biskup pomocniczy diecezji ełckiej.
Kapłan nawiązał również do tragedii smoleńskiej.
- Po co tutaj przyszliśmy? Po to, aby spotkać się z żywym Chrystusem i pokazać, że nasza wiara to dar życia - mówił dalej biskup. Wspomniał również, że wielokrotnie spotykał się z Józefem Gajewskim.
- Razem rozmawialiśmy o wartościach rodziny, jego pięknej rodziny.
Po mszy kondukt pieszy wyruszył na cmentarz przy ulicy Bakałarzewskiej.
Józef Gajewski umarł w niedzielę w Toskanii , gdzie przebywał z żoną na urlopie. Do tragedii doszło podczas kąpieli w basenie. Wszystko wskazuje na to, że był to
zawał serca. Miał 61 lat.
W najbliższą środę rada miasta zdecyduje o wygaśnięciu jego mandatu. Od tej chwili prezydent-elekt będzie miał trzydzieści dni na powołanie w Suwałkach komisarza. Ten będzie sprawował władzę do chwili wyborów samorządowych. Dopóki nie zostanie powołany komisarz, wszystkie decyzje w mieście podejmuje sekretarz i skarbnik.