Do napadu doszło przy dawnym przejściu granicznym. Zamaskowani mężczyźni wtargnęli w nocy do kantoru, przewrócili kasjerkę na ziemię i ukradli blisko 50 tys. zł. Kobiecie nic się nie stało. Mężczyźni odjechali sprzed kantoru samochodem. Następnego dnia uczeń idący do szkoły znalazł w pobliżu napadu blisko cztery tysiące złotych, a policjanci podczas czynności służbowych - jeszcze dwa tysiące. Pozostałych pieniędzy nie udało się odzyskać. Główny oskarżony przed sądem powiedział, że z napadem nie ma nic wspólnego. Dwaj pozostali mężczyźni oskarżeni o rozbój obciążyli jednak swoimi zeznaniami Karola W. Powiedzieli w sądzie, że to on zorganizował napad. Ze względu na to, że znał kasjerkę kantoru, nie chciał tam wchodzić, tylko czekał na nich w samochodzie. Oni - jak twierdzą - zabrali pieniądze. Oskarżonym grozi 12 lat więzienia. Proces będzie kontynuowany w sierpniu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok