- Niedawno wpłynęły do nas takie zalecenia pokontrolne. Decyzja o zamknięciu jest w trakcie przygotowywania - mówi Monika Czyżewska, podinspektor ze Starostwa Powiatowego w Sokółce.
Co miesiąc na wysypisko trafia jakieś 5-7 tys. ton śmieci. Mimo że mieszkańcy oraz WIOŚ obawiają się zanieczyszczenia środowiska, władze Sokółki uspokajają, że powołały spółkę Euro-Sokółka, aby wybudować tu zakład, który będzie przetwarzał odpady. Jednak inwestycja jest dopiero na etapie pozyskiwania gruntów. Spółka zobowiązała się do rekultywacji terenu po byłym składowisku i przerabiania magazynowanych śmieci (prasowania i belowania).
Na decyzję o zamknięciu wysypiska mieszkańcy czekają z niecierpliwością. Zaalarmowali nas, że mimo iż wysypisko jest już zamknięte, ruch śmieciarek w lesie wciąż się nasila, a góra śmieci rośnie w zatrważającym tempie. Śmieci przybywa za sprawą Zakładu Zagospodarowania Odpadów Euro-Sokółka, prywatnej spółki zarządzającej byłym składowiskiem w Sokółce. 25 proc. udziałów ma w niej gmina Sokółka, wydzierżawia ona spółce tereny po byłym wysypisku. Pozwolenie na przetwarzanie odpadów wydał starosta sokólski. Jest to jednoznaczne ze zgodą na magazynowanie odpadów do trzech lat.
Zakładem zainteresował się inspektor ochrony środowiska, ponieważ podejrzewał, że wbrew prawu pod Sokółkę trafiają śmieci z innych województw. Ustawa o odpadach nie zabrania przewożenia drobnych odpadów z województwa do województwa. Nie wolno jednak w ten sposób pozbywać się śmieci zmieszanych, pozostałości z sortowni odpadów komunalnych oraz ścieków.
W dokumentach wszystko grało: odpady mają takie kody, których ustawa nie zabrania przewozić. Inspektorzy postanowili jednak dokładnie zbadać i ustalić, po jakich procesach odpady przyjeżdżają do Karcz.
- Kontrola się zakończyła, wnioski zostały wyciągnięte, ale toczą się jeszcze odrębne postępowania. Dlatego nie jestem w stanie powiedzieć, jaka będzie przyszłość składowiska - uprzedza Mirosław Michalczuk, naczelnik wydziału inspekcji WIOŚ w Białymstoku.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok