Szpital bez mammografii. Przepadło już ponad 200 badań

Agnieszka Domanowska
2010-07-20, ostatnia aktualizacja 2010-07-20 19:44

Miało być szybko, sprawnie, nowocześnie. Szpital Wojewódzki w Białymstoku kupił za ponad 300 tysięcy złotych aparat do mammografii. Niestety, choć sprzęt jest w szpitalu od maja, jak dotąd nie skorzystała z niego żadna pacjentka. A przez ten czas przebadanych mogło być ponad 200

Mammograf
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Mammograf
SERWISY
- Tyle się mówi o profilaktyce. Że trzeba się badać, kontrolować, bo w razie czego można szybko leczyć. I co z tego skoro jest taki problem z dostępem do badań - poskarżyła się nam pani Krystyna, która w ubiegłym tygodniu zgłosiła się na mammografię do poradni kobiecej przy ulicy Warszawskiej. - Powiedziano, że mam się dowiadywać, ale tak naprawdę nie wiadomo kiedy. Swoja drogą to człowiek może się przekręcić, a badania się nie doczeka.

Trzeba wymienić

- Kiedy zainstalowali nam aparat trzeba było przeprowadzić specjalistyczne testy. Przyjechała ekipa z Warszawy. Okazało się, że już wtedy nie ma odpowiedniej automatyki i nie widać obrazu - mówi Mariusz Krepski, kierownik techników medycznych w szpitalu. - Od tamtej pory naprawa za naprawą i nic. To wstyd przed ludźmi.

Na domiar złego aparat został zainstalowany, ale projekt ochrony radiologicznej zawierał błąd. Projektant trochę inaczej wrysował aparat w pomieszczenie, a Sanepid wykazał, że aparat jest inaczej ustawiony niż w projekcie. Ta sprawa została już wyjaśniona, ale sprzęt dalej nie działa.

- To jest jakiś absurd. Już dość tych niekończących się napraw na gwarancji - denerwuje się Sławomir Kosidło, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Białymstoku. - Wysłałem pismo do firmy, która nam dostarczyła mammograf i zażądałem niezwłocznej wymiany.

Kosidło podkreśla, że jeżeli aparatura nie zostanie wymieniona, w tym roku nie uda się zrealizować kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

- A to oznacza, że w przyszłym roku na te świadczenia nie dostaniemy kontraktu w ogóle - mówi Kosidło.

Takie same mammografy jak ten, który zakupił szpital wojewódzki działają i funkcjonują w całej Polsce. W żadnym szpitalu nie było takiej sytuacji jak w Białymstoku.

Jak będzie, to wymienimy

Niestety, nie udało się nam wczoraj skontaktować z Grzegorzem Szwedem, przedstawicielem firmy Medix, która odpowiada za dostarczenie wadliwego sprzętu. Dyrektor szpitala przedwczoraj wysłał pismo do tejże firmy z żądaniem natychmiastowej wymiany aparatu. Wczoraj nadeszła odpowiedź.

Czytamy w niej: "Od producenta dostaliśmy zapewnienie o wymianie urządzenia na fabrycznie nowe. Obecne rozmowy dotyczą dostawy nowego urządzenia, o którym poinformujemy niezwłocznie".

Nie ma tam ani słowa o terminie wymiany aparatury..

- Maksymalny czas na wymianę mammografu to dwa tygodnie i koniec. Inaczej idę do sądu - zapowiada Kosidło.

W szpitalu wykonuje się średnio pięć mammografii dziennie. To oznacza, że od maja do tej pory mogło być wykonanych ich ponad 200.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów