- Na szczęście nikt nie został ranny. Najwięcej pracy było w Białymstoku i okolicach gdzie ratownicy musieli ponad 60 razy wyjeżdżać do powalonych drzew, konarów oraz zalanych piwnic i innych obiektów - informuje kpt. Marcin Janowski rzecznik prasowy podlaskich strażaków.
Po kilkanaście zgłoszeń wpłynęło także do suwalskiej, hajnowskiej i augustowskiej straży pożarnej. W sumie w usuwaniu skutków wtorkowej nawałnicy uczestniczyło ponad 500 strażaków z całego województwa. Dodajmy, że suwalscy strażacy nadal walczą ze skutkami burzy a sytuację pogorszyły dodatkowo poranne opady deszczu. Suwalska straż pożarna wypompowuje wodę m.in. z ulicy Warszawskiej. Zalana jest też ulica Powstańców Wielkopolskich, ul. Grunwaldzka i skrzyżowanie ul. Zestawie z ul. Trzydziestolecia PRL.
Odnotowane do tej pory starty w mieniu w naszym województwie nie są duże i wynoszą w sumie około 136 tys. zł - w tym pięć samochodów i budynek gospodarczy uszkodzony przez padające drzewa.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok