Do incydentu dyplomatycznego doszło na przejściu drogowym Kuźnica-Bruzgi. Czterosobowa delegacja parlamentarna jechała na uroczystości zorganizowane przez konsulat polski w Grodnie i Związek Polaków na Białorusi w związku z 66. rocznicą operacji "Ostra Brama".
Tyszkiewicz, na co dzień wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych, z trzema posłami PiS jechał do Grodna samochodem dyplomatycznym tamtejszego konsulatu. Samochód zatrzymano na przejściu. Po trwających blisko godzinę konsultacjach z Mińskiem, mimo interwencji obecnych na przejściu polskiego kosula generalnego z Grodna i charge daffaires ambasady polskiej w Mińsku, pogranicznicy odmówili wpuszczenia posła PO. Powołali się przy tym na przepisy Konwencji Genewskiej. Pozostałym parlamentarzystom zezwolono na udział w uroczystościach.
To nie pierwsze problemy posła Tyszkiewicza z przekraczaniem białoruskiej granicy. W 2007 roku razem z obecnym premierem Donaldem Tuskiem usiłował dotrzeć na organizowane przez Związek Polaków na Białorusi obchody święta Wojska Polskiego. Obaj zostali zatrzymani na granicy, obu też do paszportów dyplomatycznych wbito stemple osób niepożądanych na Białorusi. Później jednak wpuszczano go na terytorium tego kraju.
- Jestem zaskoczony tym, co się wydarzyło. Tu nie chodziło o żadną demonstrację, mieliśmy wziąć udział w uroczystym nabożeństwie, spotkać się z kombatantami z AK i zapalić znicze na mogiłach żołnierzy, którzy polegli w trakcie operacji Ostra Brama - mówi Tyszkiewicz, który oczekuje że niedzielnym incydentem zajmie się polski MSZ. - Liczę też na przeprosiny ze strony Białorusi - dodaje poseł.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok