Józef Krzywicki medal w imieniu rodziców odebrał w Operze i Filharmonii Podlaskiej podczas koncertu w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej "Zachor - kolor i dźwięk".
Tytuł "Sprawiedliwi wśród Narodów Świata" przyznawany jest od 1963 r. przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie osobom, które w czasie II wojny światowej bezinteresownie niosły pomoc prześladowanym Żydom. To odznaczenie dla nie-Żydów przyznano już ponad 20 tys. osób, z czego 6,2 tys. to Polacy.
Anna i Stanisław Krzywiccy prowadzili przed wojną gospodarstwo w Dulkowszczyźnie, pięć kilometrów od Lipska. Stanisław Krzywicki często jeździł na zakupy do Grodna, maszyny rolnicze kupował u Leona Trachtenberga - tak poznał jego rodzinę. Gdy zaczęła się wojna, Grodno zostało odcięte od świata, a Niemcy rozpoczęli represje wobec społeczności żydowskiej. Mieszkańcy Lipska i okolic nie mieli żadnej łączności z tym miastem, z czasem Niemcy pozwolili jednak tam jeździć. Wówczas Stanisław Krzywicki woził żywność znajomym.
Represje połączone były z wywózkami do obozów koncentracyjnych i zamykaniem w gettach. Rodzinie Trachtenbergów udało się uciec, trafili do Dulkowszczyzny i skryli się w stajni Krzywickich. Jak opowiada pan Józef, mimo że jego rodzice bardzo się bali (poza synem mieli jeszcze dwie córki - Henrykę i Janinę), postanowili pomóc zaprzyjaźnionym Żydom. Ojciec pana Józefa ukrył ich w schowku w oborze, gdzie spędzili prawie rok. Niemcy trzy razy robili rewizję w gospodarstwie, ale uciekinierów nie znaleźli.
Po wojnie kontakt między rodzinami się urwał. Wznowili go w latach 50., kiedy Trachtenbergowie zaczęli korespondować do Krzywickich z Ameryki.
- Jest mi niezmiernie miło, że moi rodzice zostali odznaczeni tak ważnym medalem. Chociaż wtedy nikt nie myślał o bohaterstwie - Józef Krzywicki nie kryje wzruszenia.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok