Uchodźcy chcą pracować

Joanna Klimowicz
2010-05-06, ostatnia aktualizacja 2010-05-06 19:29

Nowatorski projekt realizowany w Białymstoku zwiększy szanse na pracę przebywającym u nas cudzoziemcom

Szacuje się, że w ośrodkach przebywa około 500 obcokrajowców
Fot. Rafal Siderski / AG
Szacuje się, że w ośrodkach przebywa około 500 obcokrajowców
Ukazały się już ogłoszenia skierowane do pracodawców, którzy chcieliby zatrudnić cudzoziemców przebywających w Polsce legalnie. To autorski pomysł Fundacji Edukacji i Twórczości - pierwszy w regionie i unikatowy w skali kraju. Fundacja od lat zajmuje się pomocą cudzoziemcom mieszkającym w Białymstoku, najczęściej posiadającym status ochrony uzupełniającej, głównie Czeczenom. Po opuszczeniu ośrodka dla uchodźców (a zwłaszcza po ukończeniu rocznego programu integracyjnego, podczas którego otrzymują spore wsparcie z budżetu państwa) zderzają się oni z nową rzeczywistością. Niewielkie zasiłki z ośrodka pomocy społecznej, brak możliwości pracy, trudności w wynajęciu mieszkania i często w nawiązaniu dobrych relacji z polskimi sąsiadami... Wszystko to sprawia, że zostają wyrzucani na margines. A my - mieszkańcy Białegostoku - postrzegamy ich negatywnie, w sposób stereotypowy. Fundacja próbuje to zmienić.

Rozmowa z koordynatorką projektu

Joanna Klimowicz: Co chcecie osiągnąć?

Katarzyna Potoniec*: Celem projektu jest aktywizacja zawodowa cudzoziemców mieszkających w Białymstoku. Głównie kobiet, bo to one mają najwięcej trudności z wejściem na rynek pracy. Staże zawodowe u podlaskich pracodawców z jednej strony dałyby im możliwość zdobycia doświadczenia zawodowego, sprawdzenia się, a z drugiej pomogłyby przełamać pokutujące czasem, także wśród pracodawców, stereotypy. Te trzymiesięczne staże mają trwać od początku czerwca do końca roku. W ich trakcie uchodźcy będą przebywać pod opieką Fundacji. Mam nadzieję, że zaowocują one zdobyciem zatrudnienia na dłużej.

Jak staracie się przekonać pracodawców? Czy muszą oni ponosić jakieś obciążenia w związku z zatrudnieniem na stażu cudzoziemców?

- Nie, to fundacja podpisuje umowę i ona też wypłaca stypendia stażowe. Rolą pracodawcy będzie tylko wyznaczenie osoby, która ma sprawować opiekę nad stażystą. Ale nie będzie sama. To przede wszystkim my będziemy naszych stażystów wspierać, motywować, jak też monitorować przebieg stażu.

Stereotypowa opinia o uchodźcach jest bardzo krzywdząca - to "darmozjady", nie chcą pracować, wolą żyć z zasiłków. Jak jest naprawdę? Czy zainteresowanie stażami jest duże?

- Zgłosiło się 41 kobiet i 37 mężczyzn, oni są zdeterminowani do tego, by zdobyć pracę, bardzo chcą coś robić. Na staże wyślemy 25 osób.

Jak je wybierzecie?

- Ścieżka rekrutacji zaczęła się od 50-godzinnych warsztatów pt. "Pierwszy krok", w ramach których poznają oni zagadnienia związane z różnicami kulturowymi, autoprezentacją, zarządzaniem czasem, przygotowywaniem dokumentów aplikacyjnych, itp. Trenerzy wystawiają opinie o uczestnikach warsztatów, biorąc pod uwagę ich kompetencje, kwalifikacje, ale także np. punktualność, frekwencję i motywację. Bo to, że ktoś mówi, że chce pracować, niekoniecznie musi oznaczać, że tak naprawdę jest. Trener sprawdzi to, badając predyspozycje, wywiązywanie się z zadań, obowiązkowość. Potrafimy to zrobić. Poza tym dzięki zatrudnianiu osoby narodowości czeczeńskiej i dobrej znajomości środowiska uchodźców w Białymstoku, wiemy, komu pomagamy i z kim współpracujemy.

Jakie osoby zgłosiły się na staże? Jakie mają kompetencje, wykształcenie?

- Wszystkie są bezrobotne, niektóre długotrwale, a część nie pracowała nigdy, co dotyczy zwłaszcza kobiet. Miały inne obowiązki - prowadzenie domu i opieka nad dziećmi, co przecież też daje im kwalifikacje do wykonywania pewnych prac. Spośród 63 osób, które zgłosiły się do nas do końca marca, 10 ma wykształcenie wyższe, 18 - pomaturalne, 30 - ponadgimnazjalne, a 5 - gimnazjalne i niższe. Mówi się o braku znajomości języka polskiego wśród uchodźców, ale mnie pozytywnie zaskoczyło, że są w tej grupie osoby, które posługują się nim doskonale, zarówno w mowie, jak i piśmie.

O jakiej pracy marzą?

- Np. osoby z wykształceniem wyższym pedagogicznym chcą pracować w swoim zawodzie. Ich wymarzone miejsce pracy to szkoła, w której uczą się dzieci uchodźców. Wtedy mogłyby wykorzystać swoje kompetencje, znajomość języków - ojczystego i polskiego - a także fakt, że są uchodźcami.

Czy jest taka możliwość?

- Ostatnia nowelizacja ustawy o systemie oświaty daje ją, tworząc funkcję pomocy nauczyciela w szkołach, w których uczą się dzieci uchodźców. Niestety, choć weszła w życie 1 stycznia tego roku, wciąż nie ma jeszcze do niej rozporządzeń, wytycznych. A my już teraz widzimy zainteresowanie wśród szkół, by przyjąć taką osobę chociaż na staż.

Mówimy o wykształconych cudzoziemcach. Co z tymi, którzy nie mają kwalifikacji?

- Zadowolą się każdą pracą. Kobiety - pomocy kuchennej albo w krawiectwie. Albo np. jedna z pań, Czeczenka, ukończyła kurs fryzjerski i bardzo nam zależy, by znaleźć jej staż w salonie fryzjerskim. Ona ma kwalifikacje, wie, co chce robić w życiu, bardzo jej zależy. Oczekiwania są różne, ale każda z tych osób chciałaby pracować.

A co na to pracodawcy? Zgłaszają się?

- Tak, po opublikowaniu dwóch ogłoszeń kilku już mamy. Ze szkół, hipermarketów, od drobnych przedsiębiorców. Czekamy dalej.



*działa w Fundacji Edukacji i Twórczości; jest absolwentką Uniwersytetu w Białymstoku, pedagogiem; zagadnieniami dotyczącymi uchodźców zajmuje się od lat; w ubiegłym roku "Gazeta" wyróżniła ją Świadectwem Otwartego Umysłu w III edycji konkursu Przystanek Młodzi

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy