Po drodze z Warszawy karawan z ciałem zmarłego tragicznie pod Smoleńskiem Krzysztofa Putry zatrzymywał się jeszcze w Łomży, Zambrowie, Wysokim Mazowieckiem i Łapach. Wszędzie czekano na marszałka.
Podobnie było przy rogatkach Białegostoku, na wysokości jednostki wojskowej. Kilkaset osób wytężało wzrok pod słońce, patrząc w stronę z której przyjechać miał karawan. Samochód z trumną poprzedzały trzy policyjne, błyskające światłami motocykle. Tłum zza ochronnych taśm patrzył, jak z marszałkiem wita się jego rodzina i znajomi. W małym kościółku za ulicą bez przerwy biły dzwony. Ktoś uniósł w górę rękę z palcami ułożonymi w V, znak antykomunistycznej opozycji. Ktoś inny machał flagą. Ktoś rzucił żółty tulipan.
Kwiaty na masce karawanu lądują też przy bramie na dziedziniec Pałacu Branickich, gdzie zaplanowano oficjalne powitanie. Setki osób tłoczą się przy wąskiej furtce za pomnikiem księdza Jerzego Popiełuszki, jedyną drogą dojścia na dziedziniec. Każdy chce zdążyć, przywitać, popatrzeć, pokłonić się. W ścisku nie ma kłótni, przepychania. W wąskiej furtce naraz może zmieścić się tylko jeden człowiek, każdy spokojnie czeka na swoją kolej.
Brzmi hymn narodowy i marsz żałobny Chopina. Szkolna orkiestra nie gra może najrówniej, może trochę się spieszą, ale słychać że są przejęci. Spoczywającej na srebrnym katafalku trumnie honory oddają mundurowi. Pomarańczowe chustki pod szyją - to pułk rozpoznania, zielone - straż graniczna.
Modlitwie przewodzi arcybiskup senior Stanisław Szymecki.
- Wracasz panie marszałku Krzysztofie do miasta, które wybrałeś. Przed sobą mam twoją uśmiechniętą fotografię. Taki właśnie byłeś: uśmiechnięty, serdeczny, wyważony, pełen kultury. Za tę kulturę ci dziękujemy - mówi duchowny przed trumną.
- Jesteś u Boga, bo byłeś dobrym człowiekiem - dodaje bez wahania, i zaczyna dziękować zmarłemu:
- Panie marszałku Krzysztofie. Dziękujemy ci za piękne życie, za wzór męża i ojca, za postawę odpowiedzialnego polityka.
Do okrytej flagą trumny podchodzi najbliższa rodzina. Klęka żona Dorota otoczona dziećmi. Najstarszy syn jest znacznie wyższy od ojca, najmłodszy ma dopiero 10 lat. Potem klękają przyjaciele, współpracownicy. Pokłon oddają oficjele i mundurowi.
W końcu trumna trafia do auli pałacu. Jutro czuwać będą przy niej najbliżsi. W poniedziałek pożegnać się z marszałkiem Krzysztofem Putrą będzie mógł tutaj każdy. Dzień później wyruszy on w swoją ostatnią drogę. Wpierw do katedry, później na cmentarz św. Rocha.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok