Informację, że przed gospodarstwem leży padłe zwierzę, dostał na początku marca lekarz weterynarii z okolic Zabłudowa. O sprawie zawiadomił policję i urzędników. Powołana komisja znalazła w sumie jedenaście padłych krów - jedną na podwórku przed gospodarstwem, dwie obok zabudowań i osiem w oborze. Sześć krów i koń żyły, ale były wychudzone.
Zdechłe zwierzęta zabrano do utylizacji, żywe trzeba było zostawić u gospodarza. Okazało się, że bały się innych osób i nie chciały od nich przyjmować pokarmu. Zorganizowano transport paszy dla zwierząt, a ich właściciel znajdował się pod stałą kontrolą.
Kiedy bydło zostało odkarmione, śledczy zajęli się właścicielem. Mężczyzna został zbadany przez biegłych z zakresu psychologii i okazało się, że jest niepoczytalny. To przesłanka, która wymaga od prokuratorów w przyszłości umorzenia śledztwa. Nie można bowiem sądzić osoby, która nie ma świadomości tego, co robi. Śledczy mogą wystąpić do sądu o to, by mężczyzna był poddany leczeniu.
Obecnie zwierzęta gospodarza z Solnik są pod opieką innych osób.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok