W piątek prokurator okręgowy podpisał skargę na uchwały z 2001 i 2003 roku dotyczące płatnego parkowania w Opolu. Uznał, że mogły być podjęte z naruszeniem prawa. Zostały bowiem przygotowane w oparciu na niekonstytucyjnych rozporządzeniach Rady Ministrów.
- Skarga do sądu zostanie jednak przekazana za pośrednictwem rady miasta. To oznacza, że najpierw trafi do ratusza - tłumaczy sędzia Jerzy Krupiński z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. To zaś oznacza, że rada miasta będzie najpierw musiała przedstawić swoje stanowisko wobec skargi i razem z kompletem dokumentów przesłać ją do sądu. Ma na to 30 dni.
- Nigdy jednak nie jest tak, że z takimi sprawami czeka się do końca - zapewnia Donata Gajewska, naczelniczka biura rady miasta w opolskim ratuszu, dodając, że skarga do biura jeszcze nie dotarła.
- Ale z medialnych doniesień wiemy, że prokuratura ją wysyła. Dlatego nasi prawnicy przygotowują się już do oceny tych argumentów - przyznaje naczelniczka.
Trudno jednak już dziś ocenić, kiedy sąd zajmie się sprawą. - Decyzja zapadnie, gdy wszystkie dokumenty do nas trafią. Zwykle następuje do w ciągu półtora miesiąca. Chyba że akurat trwać będzie sezon urlopowy. Wszystko więc zależy od tego, jak szybko dokumenty trafią do sadu - przyznaje sędzia Jerzy Krupiński.
Jeżeli sąd uzna, że uchwały należy unieważnić, miasto będzie musiało oddać pieniądze osobom, które płaciły w 2003 roku za parkowanie lub otrzymały mandaty za nieuiszczenie takich opłat.
- Udokumentowanie tego wcale nie musi być takie trudne - ocena Zdzisław Biełowiec, mieszkaniec Szczecina, który tam właśnie rozpoczął identyczną batalię o strefę płatnego parkowania. Szczeciński sąd już takie uchwały unieważnił. - Osoby, które płaciły mandaty lub też wykupywały abonamenty, nawet nie muszą przedstawiać dokumentów. Wszystko to powinno być w rejestrach miasta. Więc mogą tylko składać wnioski o oddanie pieniędzy, a urzędnicy sami powinni odszukać informacje, o jakie kwoty chodzi i oddać je razem z odsetkami - przekonuje.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole