Pierwszy notebook "made in Poland" zjechał z taśm łódzkiej montowni w listopadzie zeszłego roku. Tyle, że nikt nie był w stanie ich kupić, bo całość produkcji trafiała albo na eksport, albo do firm i instytucji. Brak zainteresowania pojedynczymi klientami rozgniewał internautów. Dwa tygodnie po otwarciu łódzkiej fabryki na oficjalnej stronie producenta Dell Idea Storm pojawił się apel o wstawienie komputerów na sklepowe półki. Napisał go Łukasz Wiśniewski, student Politechniki Łódzkiej. Pomysł błyskawicznie zyskał ponad trzy i pół tysiąca głosów poparcia (i to mimo faktu, że do wyrażenia opinii konieczna była wcześniejsza rejestracja). Najwięcej z krajów takich jak USA, gdzie kupienie Della w sklepie to nie problem. Efekt? Jeszcze w tym miesiącu komputery amerykańskiego koncernu trafią na półki Tesco i ElectroWorld.
- Wpływ na tą decyzję miały głosy internautów - przyznaje Rafał Branowski, rzecznik Dell Polska. - Swoje uwagi zgłaszali oni zresztą nie tylko na forach. Dostaliśmy wiele listów w tej sprawie, a część z nich wysłano do europejskiego zarządu firmy.
Koncern zastrzega jednak, że wejście ze sprzedażą do sklepów detalicznych to nie tylko efekt nacisków ale element długofalowej strategii - Otwarcie fabryki w Łodzi nie ma żadnego związku z tym, że nasze komputery pojawią się w sklepach w Polsce. Po prostu chcieliśmy dotrzeć do nowej grupy klientów - mówi Branowski.
Jako pierwsze w sklepach pojawią się notebooki serii Inspiron oraz XPS. Do tej pory notebook Della można było kupić tylko korzystając z promocyjnej oferty Telekomunikacji Polskiej. Co prawda na stronie internetowej komputerowego giganta również można było składać zamówienia, ale z opcji tej mogły korzystać wyłącznie firmy i instytucje.
Rozpoczęcie sprzedaży detalicznej nie oznacza wcale, że internauci czują się usatysfakcjonowani. Wiśniewski zamierza bowiem z pomocą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zmusić firmę Dell do kolejnych zmian. Jakich? " Chciałbym, żeby UOKiK zajął w tej sprawie jasne stanowisko i wymusił dostępność opcji "bez systemu operacyjnego" przy kupnie jakiegokolwiek dostępnego notebooka na polskim rynku oraz by taki notebook był tańszy o rynkową wartość nie nabywanego systemu/oprogramowania" - pisze w skardze do UOKiK Wiśniewski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź