"Gazeta" dotarła do sprawozdania z działalności katowickiego zarządu Centralnego Biura Śledczego. To wyspecjalizowana jednostka policji zajmująca się tropieniem i zwalczaniem przestępczości zorganizowanej w województwie śląskim. W zeszłym roku jej funkcjonariusze zatrzymali szefów 20 gangów oraz 227 pracujących dla nich "żołnierzy". To najlepszy wynik w Polsce.
Z analizy CBŚ wynika, że po rozbiciu gangu
Janusza T., ps. "Krakowiak", nie ma już osoby, która kontrolowałaby cały śląski półświatek. Działa za to 39 luźno powiązanych ze sobą gangów, które liczą co najmniej 567 członków. Operują w Katowicach, Gliwicach, Bytomiu, Sosnowcu, Bielsku-Białej oraz Częstochowie i utrzymują się m.in. z produkcji i handlu narkotykami. Ich produkcja jest tak duża, że w ciągu trzech lat hurtowa cena kilograma amfetaminy spadła z 15 do 6,5 tys. zł. Gangi przemycają ją też do Skandynawii oraz na Wyspy Brytyjskie. Inwestują także ogromne pieniądze w zautomatyzowane hodowle marihuany. W czerwcu CBŚ namierzyło jedną z nich w podziemnym silosie w Będzinie. Rosło tam kilkaset krzewów konopi indyjskich.
Śląscy gangsterzy odchodzą jednak od brutalnych przestępstw, a nieporozumienia między sobą rozwiązują bez użycia broni. W zeszłym roku tylko jedna zbrodnia w regionie była efektem porachunków mafijnych.
W Zabrzu zastrzelono handlującego sprzętem wędkarskim Ormianina. Policja ustaliła jednak, że został on zamordowany przez rodaków.
Gangi coraz mocniej wnikają za to w gospodarkę. Dzięki pomocy specjalistów wyłudzają podatki VAT i kredyty, produkują lewy alkohol oraz papierosy. - Często działają pod przykrywką firm deweloperskich lub agencji nieruchomości, bo tam łatwo wyprać brudne pieniądze - mówi inspektor Krzysztof Abratański, naczelnik katowickiego zarządu CBŚ. Przyznaje, że policja coraz baczniej przygląda się giełdzie i funduszom inwestycyjnym, bo grupy przestępcze właśnie tam lokują pieniądze z nielegalnych interesów.
Analitycy CBŚ są przekonani, że kryzys może wzmocnić śląskie gangi, bo podczas zachwiania gospodarki łatwiej manipuluje się finansami, prościej przejmuje firmy. Szansą na nowe źródło dochodu śląskiej mafii może być Euro 2012. Policja obawia się, że kontrolowane przez gangsterów firmy będą chciały uczestniczyć w przetargach na inwestycje związane z organizacją mistrzostw lub wyłudzać przyznane na nie dotacje.
Oficerowie CBŚ nie mają wątpliwości, że wychodzący z więzień aresztowani przed laty starzy bossowie śląskiej mafii będą chcieli odzyskać swoje wpływy w półświatku. - Doświadczenie pokazuje, że w większości przypadków tacy ludzie szybko wracają na drogę przestępstwa - przyznaje inspektor Abratański.
Według naszych informacji wolnością cieszą się już
uważany za śląskiego króla amfetaminy Marek B., ps. "Ogryzek",
deportowany z Hiszpanii Andrzej M., którego policja uważała za organizatora napadu na Makro Cash and Carry, czy też terroryzujący Bytom członkowie gangu Jacka F., ps. "Bytom". Latem o warunkowe zwolnienie może się ubiegać
Marek C., ps. "Baca", mafijny boss na Podbeskidziu , który dostaje już przepustki z więzienia.
W tym roku głównym zadaniem katowickiego CBŚ ma być operacyjne rozpoznanie półświatka oraz tropienie majątków przestępców.
Śląska mafia w 2008 roku 39 rozpoznanych grup przestępczych
567 rozpracowanych przez policję ich członków
20 osób z zarzutami kierowanie gangiem
227 zatrzymanych członków grup przestępczych
81 osób podejrzanych o pranie brudne pieniądze
106 tysięcy skonfiskowanych tabletek extasy
8,5 miliona skonfiskowanych lewych papierosów
13,5 mln zł zabezpieczono gangsterom na poczet kar
Polecamy: Zeznania świadka krążą po półświatku. Dlaczego?