Mieszkaniec podskierniewickiej wsi Kolonii Maków wracał po libacji do domu. Szedł wężykiem - od pobocza do pobocza. Nadjeżdżający skodą 20-letni kierowca potrącił go. Pieszego z urazem głowy i złamaną nogą zawieziono do skierniewickiego szpitala.
Ponieważ nie był w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie, pobrano mu do badania krew. - Okazało się, że miał 12,3 promila alkoholu - informuje Artur Bissinger ze skierniewickiej komendy. - To cud, że przeżył, bo wypicie pół litra wódki to w organizmie dwa promile...
Policjanci próbowali przesłuchać mężczyznę. Pierwszego dnia potrącony nie był w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie. Kolejnego powiedział, jak się nazywa i - mniej więcej - gdzie mieszka. - Nie pamiętał, gdzie i z kim pił, skąd wracał, nie kojarzył nawet, że potrącił go
samochód - opowiada Bissinger. - Na razie daliśmy mu spokój, niech się kuruje.
Kierowca skody był trzeźwy.