http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Kraków >  Magazynek

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Kraków - Gazeta.pl

Między Bogiem a księgowym. Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi

Magdalena Kula, Jarosław Sidorowicz
2005-03-11, ostatnia aktualizacja 2005-03-11 00:00

Deklarują, że są organizacją non profit. Stać ich jednak na jedną z najdroższych w Krakowie kancelarii prawniczych. Wiernych zasypują płomiennymi listami z prośbami o datki, podpierając się przy tym wizerunkiem Matki Boskiej. I pieniądze płyną szerokim strumieniem, zwłaszcza od ludzi starszych. Na co idą? Tego staruszkom nikt nie mówi

Tablica nagrobna ks. Piotra Skargi w kościele Piotra i Pawła
Fot. Pawel Ulatowski / AG
Tablica nagrobna ks. Piotra Skargi w kościele Piotra i Pawła
Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi nie kryje inspiracji ultrakatolicką międzynarodową organizacją TFP (Tradition, Family and Property, czyli Tradycja, Rodzina i Własność), która głosi wojnę z rewolucją cywilizacyjną, ostro zwalcza lewicowe wpływy w Kościele, a homoseksualizm uznaje za groźną dewiację.

Dla stowarzyszenia to jednak pretekst do czerpania gigantycznych datków od wiernych. SKCh - niemal jak w przypadku Łańcuszka św. Antoniego - sugeruje im, by do finansowego wspierania akcji namawiali swoich krewnych i znajomych.

W całym kraju do punktów Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych zgłaszają się starsi ludzie listownie namawiani do wpłacania datków. Niektórzy czuje się teraz oszukanych, bo pieniądze, zamiast na walkę o chrześcijańskie wartości, poszły na przykład na wykupienie antyeuropejskich ogłoszeń.

- Płaciłam, bo myślałam, że to na Kościół - żali się ze łzami w oczach staruszka, którą do dominikańskiego centrum przyprowadziła wnuczka, gdy okazało się, że babcia, zamiast kupić leki, przesyła skromne środki Stowarzyszeniu.

Wśród krakowskich polityków związanych z prawicą mówi się o finansowych powiązaniach Stowarzyszenia z Ligą Polskich Rodzin i Młodzieżą Wszechpolską. Nikt jednak nie chce tego oficjalnie potwierdzić.

Krakowski Kościół dwukrotnie odciął się od działalności Stowarzyszenia, nazywając je prywatną inicjatywą. Krytycy SKCh określani są mianem "wroga Maryi" i narażają się na sądowy proces.

Młodzi radykalni

Stowarzyszenie im. ks. Piotra Skargi założyło w 1999 roku trzynaście osób, w większości młodych ludzi. Niewiele o nich wiadomo. - Kojarzę tylko Sławomira Skibę [wiceprezes], który zawsze był niezwykle pryncypialny w swoich poglądach. Na zewnątrz spokojny i wyważony, prezentował jednak bardzo radykalne poglądy religijne. To monarchista, podobnie jak inni z tego Stowarzyszenia - ocenia znany w Krakowie prawicowy polityk.

- Są młodzi, ultrakatoliccy, czyli po prostu porządni ludzie - dorzuca inny, zbliżony do LPR.

O prezesie Stowarzyszenia Sławomirze Olejniczaku wiadomo tylko, że ma 36 lat i jest absolwentem filozofii. W życiu publicznym zaistniał dzięki aktywności Stowarzyszenia. Kilku jego działaczy, m.in. Sławomir Skiba, Piotr Döerre, Arkadiusz Stelmach, poznało się podczas spotkań Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Skiba kiedyś był dziennikarzem "Naszego Dziennika". Podobnie Döerre, dzisiaj krakowski radny LPR.

Liga nie kryje, że sympatyzuje ze Stowarzyszeniem. Także lokalna Młodzież Wszechpolska. - Nie podpisywaliśmy żadnego aktu o współpracy. Po prostu myślimy podobnie. W wielu sytuacjach zdecydowaliśmy się już na wspólne wystąpienia, tak będziemy robić i w przyszłości - mówi "Gazecie" Maciej Twaróg, rzecznik krakowskiej LPR i honorowy prezes wszechpolaków. Nie potwierdza, że LPR czy MW korzysta z finansowej pomocy Stowarzyszenia.

Stowarzyszenie jest nieufne wobec mediów. - Nie wypowiadamy się dla "Gazety Wyborczej". Do widzenia - asystent prezesa Piotr Kucharski odkłada słuchawkę.

Odwiedziliśmy siedzibę Stowarzyszenia. Dobrze utrzymana kamienica w centrum Krakowa, wynajęte kilkupokojowe mieszkanie. Sam czynsz to około 1800 zł miesięcznie. Na drzwiach złota tabliczka z nazwą. Otwiera nam około trzydziestoletni mężczyzna z charakterystyczną zaczesaną na bok grzywką.

- Dzień dobry, chcielibyśmy porozmawiać o działalności Stowarzyszenia...

- "Gazecie" nie udzielamy żadnych informacji - rzuca krótko. Na pytanie, czy mają coś do ukrycia, słyszymy tylko trzaśnięcie drzwiami.

Datki mile widziane

Zdaniem Dominikańskiego Centrum wspierający akcję Stowarzyszenia starsi ludzie padają ofiarą psychomanipulacji.

Ojciec Tadeusz Franc, dominikanin z Wrocławia: - Listy od Stowarzyszenia napisane są sugestywnym, nacechowanym emocjonalnie, wręcz manipulacyjnym językiem. Uderzają w pobudki patriotyczno-religijne, odwołują się też do niemal intymnej więzi z Matką Boską. Starsi ludzie, dla których religia i ojczyzna to wartości najwyższe, po ich przeczytaniu są ogromnie poruszeni. Datki wysyłane na rzecz Stowarzyszenia pozwalają wyciszyć te emocje. Wszystkim mówimy, że to marketingowe oszustwo.

Do kartki z wizerunkiem Matki Bożej Fatimskiej dołączono na przykład list, z którego dowiadujemy się, że "trwa wielka walka dobra ze złem", "szatan pracuje nad przeciągnięciem dzieci na swoja stronę i nad zawładnięciem ich duszami", a "jeżeli nie będziemy wierni Przymierzu z Maryją, nasza Ojczyzna będzie narażona na ryzyko upadku w przepaść zniewolenia przez niemoralność, narkotyki, telewizję, korupcję". Pod listem osobiście składa podpis prezes Olejniczak. I zapewnia, że tylko włączenie się - przede wszystkim finansowe - w akcję Stowarzyszenia może zapobiec katastrofie. "Będąc przekonany o zrozumieniu z Pana strony i współpracy w realizacji tego dzieła, proszę Matkę Bożą, aby obdarzyła Pana i całą rodzinę szczególnymi łaskami za wsparcie naszej pracy. Szczerze oddany w Jezusie i Maryi - Sławomir Olejniczak. PS. Proszę wesprzeć rozpowszechnianie tego biuletynu w całej naszej Ojczyźnie, przesyłając, o ile to możliwe, swój datek w kwocie 50 zł, 30 zł lub chociażby 20 zł. Bóg zapłać!" - tak kończy się list, który otrzymał jeden z mieszkańców Krakowa.

Wysyłkowa sprzedaż książek to też sposób na zdobywanie cennych danych osobowych, które są wykorzystywane, by zamawiających książki bombardować później listami z prośbami o datki. Akcją wysyłania książek zainteresował się generalny inspektor ochrony danych osobowych. Okazało się bowiem, że Fundacja realizację zamówienia uzależniała od zgody na wykorzystywanie danych zamawiającego książkę oraz "udostępnianie ich podmiotom prowadzącym podobną działalność". Generalny inspektor uznał, że jest to niezgodne z ustawą.

Oficjalnie non profit

Finanse to najpilniej strzeżona tajemnica Stowarzyszenia. Informacji o obrotach Stowarzyszenia postanowiliśmy poszukać w dokumentach sądowych. Akta są bardzo skromne. Zawierają raptem statut, wnioski o rejestrację i kilka protokołów z walnych zgromadzeń. Tylko w jednym z nich znajduje się zapisek mówiący, że działalność w 2002 roku będzie finansowana z pieniędzy z roku poprzedniego. O jakie sumy chodzi? Nie wiadomo. Okazuje się jednak, że pieniądze ze sprzedaży książek i dewocjonaliów wcale nie trafiają na konto Stowarzyszenia, ale powołanej w 2001 roku fundacji Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi. Na nią wystawiane są druki przelewów za dewocjonalia. Drobną czcionką umieszczono dopisek: "Dar na działalność statutową Instytutu im. Ks. Piotra Skargi". Dlaczego dar, a nie opłata za książkę? Bo w statutach Stowarzyszenia i Fundacji znajdziemy zapewnienie, że są to organizacje non profit, które pozyskiwane środki mogą przeznaczać tylko na działalność zgodną ze statutem. Nie wolno im więc wykazywać zysku.

Fundacja za 1500 dolarów

Pod adresem, gdzie według sądowych akt mieści się siedziba Fundacji, na dzwonek domofonu odzywa się mężczyzna, który łamaną polszczyzną w kółko powtarza: "Trzeba dzwonić na numer..." - tu pada numer telefonu Stowarzyszenia. Także na informacji telefonicznej zaskoczona pracownica podaje nam, że pod tym adresem mieści się tylko prywatne mieszkanie.

Jak ustaliliśmy, fundatorami Instytutu są trzej obcokrajowcy: Caio Xavier da Silveira z francuskim paszportem, mieszkający w Krakowie obywatel Brazylii Leonardo Przybysz i Niemiec - Mathias Gero von Gersdorff. O nich samych nic nie wiadomo poza tym, że Przybysz jest tłumaczem polskiej wersji książki o objawieniach fatimskich. Von Gersdorff mieszka we Frankfurcie nad Menem. W krakowskim sądzie podał ten sam adres, pod którym w Niemczech można się skontaktować z oddziałem TFP. Na założenie fundacji każdy z nich przeznaczył po 500 dolarów. Co ciekawe, w zarządzie Fundacji pojawiają się już jednak nazwiska dobrze znane ze Stowarzyszenia. Prezesem jest Sławomir Olejniczak (jednocześnie prezes SKCh), oprócz niego w zarządzie jest też Sławomir Skiba i skarbnik SKCh Arkadiusz Stelmach. O tym, jak dużymi pieniędzmi obraca Fundacja i na co są one przeznaczane, akta - podobnie jak w przypadku Stowarzyszenia - milczą.

Ministerstwo Kultury, które sprawuje nadzór nad Fundacją, twierdzi, że jej przedstawiciele złożyli sprawozdania z działalności za 2002 i 2003 rok. Joanna Konieczna z wydziału prasowego ministerstwa wyjaśnia, że są jawne. Zaglądnięcie do nich nie jest jednak takie proste. - Z przepisów wynika, że to fundacja, a nie właściwy minister, udostępnia takie informacje na swój temat. Dlatego też w celu zapoznania się z treścią sprawozdań należy zwrócić się do fundacji, która ma obowiązek ich udostępnienia w swojej siedzibie - stwierdza. Działacze Stowarzyszenia i Fundacji kategorycznie odmówili nam wglądu do dokumentów. - Wystąpcie sobie o nie do ministerstwa - ucina Kucharski.

Finanse z rozmachem

Finansowej skali tego przedsięwzięcia można się tylko domyślać. Na stronie internetowej parafii w Pustkowie koło Tarnowa czytamy: „W ekspresowym tempie rozchodzi się długo oczekiwana i zapowiadana w »Naszym Dzienniku « książka Antonio A. Borellego »Fatima orędzie tragedii czy nadziei «. Setki osób każdego dnia przysyłają kupony do Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi w Krakowie z zamówieniami”. Książka kosztuje 12 zł.

Prezes Stowarzyszenia Sławomir Olejniczak w udzielonym niedawno wywiadzie dla "Naszego Dziennika" mówi o ponad pół miliona sprzedanych książek. Zakładając, że każda kosztowałaby tylko 10 zł, na konto Fundacji musiało wpłynąć ponad pięć milionów. Do tego wydawane co dwa miesiące w 130 tysiącach egzemplarzy czasopismo. I setki tysięcy ulotek roznoszonych do mieszkań w całym kraju. Jak się dowiadujemy z listu Stowarzyszenia do mieszkańca Leżajska, tylko w jednym roku na druk i rozpowszechnienie wizerunku Matki Boskiej Stowarzyszenie planowało wydać ponad 270 tys. zł. W ubiegłym roku do skrzynek pocztowych krakowian trafiło prawie 300 tysięcy profesjonalnie wydanych ulotek - "Powiedz nie promocji homoseksualizmu w Krakowie". Specjaliści szacują, że ich druk mógł kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dostarczenie przez listonoszy bezadresowych druków mogło natomiast pochłonąć ponad 20 tys. Takie akcje ulotkowe z jeszcze większym rozmachem powtórzyły się w Warszawie i Poznaniu.

Dopiero kilka tygodni temu SKCh zwróciło się do sądu o zarejestrowanie działalności gospodarczej.





Akcje Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi:

* w 2000 r. protesty przed kinami przeciw projekcji filmu "Dogma", przed kinem Wanda w Krakowie zwolennicy Stowarzyszenia odmawiali różaniec

* w 2001 r. przed wyborami parlamentarnymi zbierano podpisy pod listami do partii politycznych, by na swoich listach nie umieszczały zwolenników aborcji

* w maju 2004 roku poparcie dla nielegalnej demonstracji podczas Marszu Tolerancji w Krakowie, zorganizowano akcję rozprowadzania ulotek "Powiedz Nie Promocji homoseksualizmu", namawiających m.in. do "odmawiania różańca za grzech sodomii"

* akcja "Pomoc na trudne czasy": sprzedaż wysyłkowa książek o objawieniach Maryjnych z dołączonym Cudownym Medalikiem i ofertą kredytową jednego z banków.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3

2 głosy

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję