Od czterech lat jestem w trakcie załatwiania formalności umożliwiających nadbudowę budynku. Z grubsza podobna sprawa do sprawy Pana Mola. Chciałbym tą drogą pogratulować Panu Molowi rozsądku, determinacji i odwagi, której mnie, niestety, zabrakło. Patrząc z perspektywy lat, zdecydowanie rozsądniej byłoby dokonać dzikiej nadbudowy bez zawracania sobie głowy jakimikolwiek pozwoleniami, następnie sądownie zapłacić karę i mieć sprawy prawne z głowy.
Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić na podstawie własnego przypadku, iż Wydział Architektury UM jest głównym hamulcowym rozwoju Krakowa, a próba pominięcia tej instytucji oznacza bardzo wysoki poziom realizmu oraz wysoki poziom moralny inwestora. Godzenie się na paroletnie poddanie praktyce oraz jakości pracy tego wydziału świadczy o głębokim upadku godzących się na to osób. Nie ma żadnego powodu, aby WZ plus pozwolenie budowlane zajęło nawet w naszym systemie prawnym więcej niż pół roku. Sam tego doświadczyłem, budując domy poza gminą Kraków. Obecnie jestem, po 3,5 roku, na etapie końcowym uzyskiwania pozwolenia budowlanego. Bardzo się cieszę, iż Pan Mol bez kręcenia, oficjalnie i prosto w oczy wyjawił powody swojej decyzji. Panu Janczykowskiemu radzę ze swoimi uwagami udać się do Prezydenta Krakowa, a nie do zdeterminowanych inwestorów, którzy nie chcą 30 proc. swojego dorosłego życia spędzić, czekając na pozwolenie budowlane. Są takie gry, np. Eurobiznes - bawi się w budowanie domków, hoteli. Proponuję Panom i Paniom odpowiedzialnym za Wydział Architektury zakup takiej gry (włączając w to Pana Janczykowskiego). I zabawę w domowym zaciszu w budowę domków - w praktyce nie macie Państwo o tym pojęcia. Jeszcze raz gratuluję Panu Molowi - po Pana stronie jest normalność. Gdyby trzeba było zeznawać przed sądem, iż działał Pan w stanie wyższej konieczności - służę swoją osobą.
Janusz Markiewicz
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków