Potrzeba więcej schronisk i więcej adopcji
Władze Małopolski zastanawiają się, jak rozwiązać problem bezdomnych zwierząt. Większość gmin nie wyłapuje ich, bo nie ma wystarczającej liczby schronisk, do których mogłyby trafiać.
- Sytuacja dotycząca dzików robi się z roku na rok coraz groźniejsza, gdyż wzrost zagęszczenia populacji może doprowadzić do wybuchu epidemii i pomoru dzików - Czytelnicy komentują ostatnie wizyty tych zwierząt w Krakowie.
Władze Małopolski zastanawiają się, jak rozwiązać problem bezdomnych zwierząt. Większość gmin nie wyłapuje ich, bo nie ma wystarczającej liczby schronisk, do których mogłyby trafiać.
Groźny dzik grasował w piątek przed południem w Krakowie. Zanim został zastrzelony na Zabłociu przez myśliwego, zdążył zranić dwie osoby. - Nie zdziwię się, jeśli za parę dni znowu usłyszmy o kolejnym odyńcu w Krakowie - mówi Jan Bachrach, prezes Podwawelskiego Koła Łowieckiego.
W schronisku dla zwierząt jest więcej psów niż kiedykolwiek. Chętnych, by przygarnąć czworonoga, brak. Ludzie tłumaczą: winny jest kryzys ekonomiczny. - Kryzys stał się wytrychem do wszystkiego - odpowiada kierownik schroniska.
Dwa dorodne dziki pojawiły się wczoraj w ścisłym centrum Krakowa. Jednego z nich zauważono u stóp Wzgórza Wawelskiego, drugi upodobał sobie nieodległy Kazimierz.
Straż miejska fotografuje i filmuje - czasami także z ukrycia - psy i ich właścicieli na spacerach. Taka forma zbierania dowodów przeciwko osobom nie przestrzegającym przepisów oburza krakowian: - To inwigilacja!
Po wprowadzeniu regulaminu do jedynego miejsca swobodnych psich spacerów wróciły kagańce i smycze.
Miała być maskotką cyrku Warszawa, z którą dzieci mogły robić sobie zdjęcia. Teraz pięciomiesięczna lwica będzie dowodem rzeczowym w prokuratorskim śledztwie.
W przyszłym roku w krakowskiej straży miejskiej ma powstać pierwszy w Polsce publiczny oddział specjalny, którego specjalnie przeszkoleni i dobrze wyposażeni funkcjonariusze będą interweniować w zgłoszeniach dotyczących zwierząt.
Bobry, które zadomowiły się na rzeczce Serafie, podzieliły mieszkańców Starego Bieżanowa. Część chce się ich pozbyć, inni cieszą się z takiego sąsiedztwa