Zasady korzystania z odrestaurowanych parków od początku budziły kontrowersje. Radni pytali zdziwieni:
- Dlaczego tylko psów ma dotyczyć zakaz wprowadzania? A z krową wolno spacerować?
- Jak przekonamy pielgrzymów, że po kilkuset kilometrach marszu nie wolno odpocząć na trawie pod drzewem?
- A co złego w tym, że ktoś pijany siądzie sobie na ławeczce i dojdzie do siebie, zanim wróci do domu? Lepiej, żeby w parku siedział, niż krążył po ulicach.
Mimo to radni regulamin uchwalili. Jednak parkowe zakazy nie spodobały się wojewodzie i w marcu skierował sprawę do rozstrzygnięcia sądowi administracyjnemu. - Nie ma w polskim prawie przepisu, który pozwalałby zakazać osobie nietrzeźwej przebywania w parku - tłumaczył wtedy Krzysztof Popiel z częstochowskiej delegatury śląskiego urzędu wojewódzkiego. - Z kolei w kodeksie wykroczeń są zapisy o zakłócaniu porządku, niszczeniu zieleni i parkowych urządzeń. Skoro są, to nie wolno ich wpisywać do prawa lokalnego, bo istnieje niebezpieczeństwo, że dojdzie do manipulacji w ich interpretowaniu. Można sobie wyobrazić sytuację, że strażnik miejski uzna, że spokój zakłócają nie tylko krzyki, hałasy i nieuzasadniony alarm, ale i zbyt jaskrawy strój.
Sąd w Gliwicach podzielił wątpliwości wojewody i regulamin uchylił.
Co teraz? - Zostanie skorygowany tekst na tablicach ustawionych w parkach - tłumaczy Sylwia Bielecka z biura prasowego magistratu. - Nie będzie już na nim regulaminu, a "zasady zachowania". Część zakazów obowiązuje, bo jest zapisana w kodeksie wykroczeń, inne zostaną sformułowane jako prośba do użytkowników.
Czyli władze miasta uprzejmie poproszą, by psów do parków nie wprowadzać. I nie trzeźwieć na ławkach. Mieszkańcy albo posłuchają, albo nie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa