Na niedawnych targach pracy w Częstochowie bezrobotnych młodych ludzi policja zachęcała do wstępowania w jej szeregi.
W ciągu kilku godzin z policyjnego stoiska zniknęła większość materiałów dotyczących wymogów ubiegania się o przyjęcie. Nikt jednak nie uprzedzał, że pracy nie ma. Już przecież kilka miesięcy temu Komenda Główna Policji z powodu oszczędności wstrzymała planowany na koniec lipca nabór. Tymczasem od początku 2009 r. do śląskiej policji wpłynęło 3150 podań o przyjęcie od ludzi z "cywila" plus 333 podania od funkcjonariuszy po służbie kandydackiej. W październiku "po analizie wakatów" komenda wojewódzka uznała, że może przyjąć do jednostek w całym woj. śląskim... 37 osób. Częstochowa w tym roku w ogóle nie była brana pod uwagę, a wszystko wskazuje na to, że etatów u nas będzie systematycznie ubywać (wedle MSWiA w 2008 mieliśmy 90 etatów za dużo, będą "wygaszane").
Po co więc udział w częstochowskich targach pracy? Według policji nieprawdziwe jest twierdzenie, że rekrutacja została wstrzymana. - Proces doboru trwa, nasze kadry przyjmują podania o przyjęcie i "opracowują" kandydatów - argumentuje podinsp. Andrzej Gąska, rzecznik KWP w Katowicach.- Osoby, które osiągną najwięcej punktów w procesie rekrutacji, są na czele listy kandydatów do przyjęcia. Tylko ograniczenia finansowe nie pozwalają nam na przyjmowanie wszystkich kandydatów, którzy z dobrymi wynikami przeszli przez kwalifikacyjne sita. Jednak mamy nadzieję, że ta sytuacja nie będzie trwała wiecznie i dobrze mieć przygotowanych do przyjęcia wartościowych ludzi - podkreśla Gąska.
Obecność na targach pracy była więc jak najbardziej zrozumiała i pożądana. Bo policja rekrutuje, ale nie po to, by najlepszym dać zatrudnienie, ale po to, by umieścić na liście rankingowej na lepsze czasy. Tylko czy bezrobotni z targów pracy taką filozofię pojmą?
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa