Uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 14 przy ul. Waszyngtona od kilkunastu dni nie mogli się doczekać środowego wyjazdu do aquaparku i kopalni srebra w Tarnowskich Górach. - O godzinie 6 na Rynku Wieluńskim był nasz nauczyciel, w jego obecności policja miała sprawdzić autokar. Ale samochód się nie pojawił, godzinę później kierowca podjechał od razu pod szkołę - mówi dyr. szkoły Zofia Ciszek. - Obstawaliśmy jednak przy kontroli, więc autobus pojechał na badanie. I słusznie, bo policjanci odkryli, że miał uszkodzony silnik. Skontaktowałam się z właścicielką biura podróży, gorączkowo zaczęła szukać zastępczego autokaru, ale nie udało się go znaleźć.
Młodsze dzieci zaczęły płakać. - Nic dziwnego. Moja córka nie mogła wczoraj wieczorem zasnąć z wrażenia. Doczekać się nie mogła. Dziś dwie godziny siedziała w szkole, wszystkie do ostatniej chwili miały nadzieję, że jednak uda się wyjechać - mówiła mama jednej z trzecioklasistek.
Wyjazd organizowało Biuro Turystyczne "Marzena". Jego właścicielka Marzanna Lech nie umie wytłumaczyć, jak się stało, że jeden ze znanych pod lat przewoźników podstawił wadliwy autokar. - Zdarzyło mu się to po raz pierwszy, ale i tak kończymy z nim współpracę - zapowiada. - Natomiast dzieci, rodziców i szkołę pozostaje mi tylko przeprosić. Już kontaktowałam się z aquaparkiem i kopalnią, zapewniliśmy dzieciom wejścia do tych miejsc w najbliższym możliwym terminie, czyli 13 czerwca. W ramach rekompensaty za łzy postanowiliśmy zwrócić rodzicom połowę kosztów wycieczki.