Kasia ma 17 lat. Chodzi do pierwszej klasy I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego im. Herberta w Częstochowie. - Nikt w szkole nie miał pojęcia, że biorę udział w takiej imprezie - mówi. - Nie chciałam nikomu mówić, bo jakby się nie udało...
Na casting do wyborów Miss Śląska i Zagłębia Nastolatek (konkurs w ramach Miss Polski 2006) stanęło blisko 90 kandydatek, ale do eliminacji już na scenie wystąpiło 12. Kilka dni przygotowań: układy choreograficzne, przymiarki strojów, nauka - kto po kim wychodzi, jak należy się poruszać. - To nie było dla mnie trudne - przyznaje Kasia. - Ja od czwartego roku życia tańczę. Najpierw w balecie, teraz w zespole Kontra.
Najtrudniej było z sukienką. - Kasia jest bardzo szczupła - dopowiada Barbara Gruca, mama Kasi. - Dlatego kreacja, w której miała wystąpić, była zwężana.
Kasia podkreśla, że nie denerwowała się. - Nie chcę, żeby to zabrzmiało śmiesznie, ale ja to naprawdę traktowałam jak zabawę. Jak siedziałam za kulisami i przygotowywałam się do wyjścia, to mniej mnie interesował wygląd, a bardziej to, czy mam co jeść. Miałam chyba tonę kanapek.
Ale na nerwy przyszedł czas w ścisłym finale. - Kiedy zaczęto wymieniać, kto wygrał. Wyczytali pierwszą wicemiss i... potem długą lista sponsorów. W końcu przyszła ta najważniejsza chwila. Nie mogłam uwierzyć, kiedy usłyszałam: Miss Śląska i Zagłębia została kandydatka z numerem 1! Przyznano mi ten numer na początku, bo byłam najniższa - mam 168 cm. Rozpłakałam się.
Kasię najbardziej cieszy jedna z nagród: kurs prawa jazdy, no i oczywiście to, że przechodzi do półfinału Miss Polski. Wybory traktuje jak jakieś doświadczenie, które w przyszłym dorosłym życiu może się przydać: - W tej chwili nie chciałabym swojej przyszłości wiązać z show-biznesem, pokazami mody. Na ten moment myślę, aby studiować architekturę. Znać doskonale języki obce i mieć trochę wolnego czasu, żeby czytać o parapsychologii, która bardzo mnie fascynuje.